KsiądzKazaniaStanoweTrzy pytania młodego człowieka

Trzy pytania młodego człowieka

Triduum na św. Stanisława Kostkę - do młodzieży (dialogowane)

Kwaczała, 20.09.1997

 

(Kaznodzieja)

Święty Stanisławie!

Nie zaznałeś cynizmu utraconych nadziei.

Nie chodziłeś z dziurą w sercu po zwęglonych uczuciach.

Nie wyciągałeś ramion rozpaczy do zła.

Twoja biel była bielą, a czerń zawsze czarna.

Utraciłem tę jasność niczym raj.

Przyjdź jeszcze raz i spróbuj powtórzyć to co we mnie już wygasło

Inaczej uwierzę, że nigdy nie byłeś.

Przyjdź jeszcze raz.

(Święty)

Jestem, bo każdy święty nie odchodzi na zawsze ze świata, lecz jest blisko każdego człowieka, żeby mu pomóc w drodze do nieba.

(Kaznodzieja)

Skoro więc masz pomagać w drodze do nieba, odpowiedz nam, ludziom młodym przynajmniej na 3 pytania.

Słyszeliśmy, że miałeś trochę problemów ze swoim tatą, który za żadne skarby świata nie chciał zgodzić się na twoje zakonne powołanie.

Powiedz nam, jak sobie radzisz w konfliktach z rodzicami?

(Święty)

Trzeba kochać. Ja nigdy nie przestałem kochać ojca, choć nie godził się na powołanie zakonne, choć groził jezuitom i wyrzucał mnie, że zniesławiłem ród i to przecież nie kradzieżą, ani rozbojem, ale posłuszeństwem Bogu.

A jeśli trzeba w życiu sprzeciwić się rodzicom, bo Bóg inaczej chce, zawsze trzeba pamiętać, że władza rodzicielska ma swoje granice, kiedy w życie człowieka wkracza Pan. Ale nawet wtedy trzeba kochać, tłumaczyć cierpliwie. Ja wiedziałem, że sprawię ojcu cierpienie. Jednak pożegnałem się z nim poprzez mojego brata Pawła, modliłem się za niego i ze szczerymi łzami czytałem list od niego. Napisałem jednak, że wolę umrzeć niż złamać przyrzeczenie dane Bogu. Nigdy jednak nie napisałem jak jeden z chłopaków waszej wioski: "Nienawidzę w rodzicach tego, że próbują na siłę stworzyć we mnie ideał swoich marzeń".

(Kaznodzieja)

Mówisz św. Stanisławie, że modliłeś się za rodziców. Ja jednak mam problemy z modlitwą. Denerwuje mnie już odklepywanie stałych formułek przy wieczornym i rannym pacierzu.

Powiedz jak się modlić?

(Święty)

Problem to jest tak rozległy, że moglibyśmy o tym rozmawiać do jutrzejszego odpustu. Myślę jednak, że zapomniałeś o jednym, o tym, że modlitwa to spotkanie dwóch kochających się osób. To nic innego tylko "randka" z Bogiem. I dziwię się, że ty się nudzisz. Nie kochasz Boga? Przecież jeśli Go kochasz, to powiedz mu nie tylko formułki, Jezusowe "Ojcze nasz",

Anielskie "Zdrowaś Maryjo", przepiękne "Pod Twoją obronę", ale także to, co zdarzyło się w szkole, w pracy i w domu, co cię boli a co radosne. Przyjdź do Jezusa i porozmawiaj z nim tak, jak się rozmawia z Przyjacielem. Wtedy usłyszysz Jego słowa w kościele, w Piśmie, w drugim człowieku w pięknie otaczającego nas świata. Tylko idź na modlitwę jak na spotkanie Kochającego.

(Kaznodzieja)

Powiedz nam jeszcze krótko św. Patronie, czy na prawdę warto tyle podjąć starań co ty, żeby trafić do zakonu? Przecież to takie nienowoczesne, niepostępowe, tak krytykowane przez ludzi, a jeszcze częściej niezrozumiałe. Czy warto?

(Święty)

Dobrze powiedziałeś, że nie jest to rozumiane. Tu jest klucz do współczesnych niechęci co do kapłaństwa czy życia siostrzanego. Gdyby wielu młodych zrozumiało, że chodzi o miłość tylko innego rodzaju, że chodzi o niewidzialną więź, która jest droższa nad wszystkie skarby świata, droższa od wyjazdu do Ameryki, od bajecznej willi i "odlatujących" narkotyków. Chodzi znów o miłość. Owszem nie każdy jest do kapłaństwa powołany, ale każdy ma obowiązek i prawo zapytać się o Boga, jakie ma plany wobec danego człowieka, a nie samemu układać sobie rozkład jazdy autostradą do nieba. Dziękujemy ci św. Stanisławie za słowa pełne otuchy, za to, że ciągle jesteś z młodymi ludźmi i na ile sami pozwalają prowadzisz ich do sensu i celu życia - do kochającego Ojca. Ale że jeszcze wielu błąka się na świecie nie znając swojej drogi życia, zwróćmy teraz nasze słowa i serce do Maryi, do której tak często lubiłeś się zwracać. I poprośmy ją o stałą opiekę i troskę nad każdym młodym człowiekiem z naszej parafii.

"Pod Twoją obronę..."

(Słowa Świętego wygłosił kl. Mirosław Niechwiej)

Podobne