Wczorajsza Ewangelia w jakimś sensie przypomniała o trzech podstawowych celach pasterzy, bez których mogą stać się złodziejami i robójnikami a nie pasterzami owiec.
1. Po pierwsze, pasterz owiec wchodzi przez bramę a nie inną drogą. Skoro bramą jest Jezus, najważniejszym zadaniem pasterza jest być w bliskości z Jezusem, w bliskości nauczania, miłowania, oddawania swego życia. Marek to ujął słowami: „wybrał tych, których sam chciał, aby mu towarzyszyli [hina osin met autu] – aby byli z Nim i by ich…” [Mk 3,14]. Tak jak w małżeństwie najważniejsza jest więź małżonków, tak w kapłaństwie najważniejsza jest więź z Chrystusem. I tak jak w małżeństwie największą pokusą i niebezpieczeństwem jest kochać bardziej dzieci niż współmałżonka, tak w kapłaństwie największym zagrożeniem jest dbanie bardziej o bliskość z ludźmi niż z Bogiem, wchodzenie na skróty do owiec poza bramą, pozornie dla ich dobra czy swojej satysfakcji.
2. Po drugie, pasterz wzywa swoje owce po imieniu. One go znają. On je zna. „Znać” w kulturze semickiej to więcej niż poznanie intelektualne. To relacja. Pasterz ma dbać o relacje z owcami. Ksiądz nie może być menedżerem centrum usług religijnych, ale ojcem tworzącym rodzinę. Do dziś mam na sercu księdza, który po ponad 20 latach spędzonych na parafii jako proboszcz, został przeniesiony na inną, „bo tu się sprawdził a poza tym tu już nie ma nic do zrobienia.” Przecież ona tam stworzył rodzinę! Relacje! To prawie tak jakby wziąć małżonka po 20 latach od ślubu i powiedzieć: Ożeń się z inną, bo się dobrze sprawdziłeś! Co tu ci zostało do roboty? Jeżeli rozumiemy Kościół jako sprawną instytucję, będziemy zmieniać księży jak prezesów i burmistrzów. Jeżeli wejdziemy w logikę relacji, pozwolimy Augustynowi zostać w Hipponie, mimo że „lepsze” miejsca mogły mu się należeć.
3. Po trzecie, pasterz wyprowadza swoje owce, domyślnie na pastwisko. To jest ten fragment, który mówi o tym, że powinien on dbać o pokarm dla swych owiec. Musi wyjść, to go kosztuje, na to trzeba czasu, ale nie może zadowalać owiec suchym sianem z nie wiadomo jakiego pastwiska. Dla mnie to jest wezwanie do troski o jakość pokarmu. Ludzie bowiem dokonują prawie wszystkich wyborów w życiu na podstawie dwóch kryteriów: relacji i jakości. Jadę do przyjaciół, spotykam się z ciotką, pamiętam o imieninach, bo to relacja. Wybieram to, co bliższe. Kupuję takie a nie inne buty – tu działa jakość. Wybieram to co lepsze. Wiele owiec ma problem z pasterzami, bo oni nie dbają o ani relacje ani o jakość pastwiska.
To są trzy podstawowe fundamenty życia pasterza: być blisko Boga, tworzyć rodzinę z powierzonych sobie owiec i dbać o dobry pokarm dla nich. I to są trzy najważniejsze cele, do których ksiądz powinien do końca życia zdążać.