Bunt

30.10.2020

Trzeba też pamiętać, że bunt jest wpisany w historię człowieka.
 
Małe dziecko buntuje się strasznie, tupie, wrzeszczy, czasem robi takie odjazdy, że nerwy puszczają rodzicom.
 
Potem przychodzi czas, że jest bardzo miłe. Mniej grymaszenia, więcej zrozumienia. Tata i mama stają się największymi autorytetami - może poza panią w przedszkolu:).
 
Potem przychodzi ten najtrudniejszy bunt, młodzieńcza kontestacja wszystkiego, kiedy starzy nie liczą się wcale, tylko ich kasa i komplementy. I na nic zdają się argumenty, na nic ból serca, że 14-15 lat poświęceń nie przyniosło wdzięczności. Kiedy zabraknie spokoju i roztropności, kiedy rodzice za bardzo wdadzą się w dyskusje z nastolatkiem, kiedy postawią czasem zbyt ostro, może nastąpić przegięcie. Ucieczka z domu. Zerwanie na lata ze światem wartości rodziców.
 
Ale i ten czas przemija. Przychodzi dojrzałość a z nią zrozumienie, że rodzice może nie są najlepszymi ludźmi na świecie, ale są moimi rodzicami. Mają wady, ale też i zalety. I ta dojrzała miłość ma w sobie tak wiele dystansu do wad, wdzięczności za życie i radości za to, co dobre, że daje siłę do tego, by lata poświęcić przy łóżku starzejącej się mamy czy taty.
 
Bunt czasem wpisany jest również w historię człowieka wiary. Czasem przed nawróceniem jak Szaweł, który prześladował Kościół. Czasem jak syn marnotrawny, który po latach domowego dobrobytu chce zobaczyć świat inny. Czasem jak tłum krzyczący "Ukrzyżuj Go" nawet nie wiadomo dlaczego, jak długo i po co.
Czy można coś zrobić z buntem nastolatków? Czy można dialogować z wrzeszczącym tłumem? Czy da się przekonać argumentami Szawła?
 
Nie wiem. Najczęściej mądrzy ludzie mówią, że kiedy dzieci się buntują, trzeba być cierpliwym, wysłuchiwać co mówią, nie brać sobie do serca żadnych ciężkich słów, bo to taki wiek, kochać i być dobrym dla nich. I robić dalej swoje. Bo jeśli nawet syn marnotrawny odejdzie, to będzie wiedział, że do takiego dobrego ojca warto wracać.
 
Przez 1000 lat w Polsce ludzie kochali Kościół jak dzieci, z ufnością i radością, zapatrzeni w autorytet wiary. Ale przyszedł czas na bunt, bunt, który może zrodzić wiarę dojrzałą. A nawet jeśli wypcha z domu tysiące synów i córek i nawet jeśli staną się mniej lub bardziej marnotrawni, Kościół nie może nigdy przestać być dla nich matką i ojcem. Kochać mimo wszystko, słuchać, bo teraz powiedzą to, co już nigdy nie powiedzą, nie brać za bardzo do siebie to, co przykre i robić swoje, czyli głosić Chrystusa i żyć Ewangelią tak jak najbardziej potrafimy.

Podobne