Menu Zamknij

O Dekalogu

WP_Query Object ( [query] => Array ( [category__in] => Array ( [0] => 19 ) ) [query_vars] => Array ( [category__in] => Array ( [0] => 19 ) [error] => [m] => [p] => 0 [post_parent] => [subpost] => [subpost_id] => [attachment] => [attachment_id] => 0 [name] => [pagename] => [page_id] => 0 [second] => [minute] => [hour] => [day] => 0 [monthnum] => 0 [year] => 0 [w] => 0 [category_name] => o-dekalogu [tag] => [cat] => 19 [tag_id] => [author] => [author_name] => [feed] => [tb] => [paged] => 0 [meta_key] => [meta_value] => [preview] => [s] => [sentence] => [title] => [fields] => [menu_order] => [embed] => [category__not_in] => Array ( ) [category__and] => Array ( ) [post__in] => Array ( ) [post__not_in] => Array ( ) [post_name__in] => Array ( ) [tag__in] => Array ( ) [tag__not_in] => Array ( ) [tag__and] => Array ( ) [tag_slug__in] => Array ( ) [tag_slug__and] => Array ( ) [post_parent__in] => Array ( ) [post_parent__not_in] => Array ( ) [author__in] => Array ( ) [author__not_in] => Array ( ) [search_columns] => Array ( ) [orderby] => menu_order [order] => ASC [ignore_sticky_posts] => [suppress_filters] => [cache_results] => 1 [update_post_term_cache] => 1 [update_menu_item_cache] => [lazy_load_term_meta] => 1 [update_post_meta_cache] => 1 [post_type] => [posts_per_page] => 999 [nopaging] => [comments_per_page] => 50 [no_found_rows] => ) [tax_query] => WP_Tax_Query Object ( [queries] => Array ( [0] => Array ( [taxonomy] => category [terms] => Array ( [0] => 19 ) [field] => term_id [operator] => IN [include_children] => ) ) [relation] => AND [table_aliases:protected] => Array ( [0] => cyus_term_relationships ) [queried_terms] => Array ( [category] => Array ( [terms] => Array ( [0] => 19 ) [field] => term_id ) ) [primary_table] => cyus_posts [primary_id_column] => ID ) [meta_query] => WP_Meta_Query Object ( [queries] => Array ( ) [relation] => [meta_table] => [meta_id_column] => [primary_table] => [primary_id_column] => [table_aliases:protected] => Array ( ) [clauses:protected] => Array ( ) [has_or_relation:protected] => ) [date_query] => [request] => SELECT SQL_CALC_FOUND_ROWS cyus_posts.* FROM cyus_posts LEFT JOIN cyus_term_relationships ON (cyus_posts.ID = cyus_term_relationships.object_id) WHERE 1=1 AND ( cyus_term_relationships.term_taxonomy_id IN (17) ) AND ((cyus_posts.post_type = 'post' AND (cyus_posts.post_status = 'publish' OR cyus_posts.post_status = 'acf-disabled'))) GROUP BY cyus_posts.ID ORDER BY cyus_posts.menu_order ASC LIMIT 0, 999 [posts] => Array ( [0] => WP_Post Object ( [ID] => 4748 [post_author] => 4 [post_date] => 2000-02-20 00:00:00 [post_date_gmt] => 2000-02-19 23:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 20.02.2000

 

Gdzie jesteś paralityku? W której części kaplicy stoisz? Ile masz lat? Kto Cię tu przyniósł? Kto odsunął dach uprzedzeń i zastrzeżeń do Jezusa? Ty musisz tu być, bo Ewangelia nie może być umarła.

Tu jestem, proszę księdza. Ewangelia nie może być umarła. Nieważne, ile mam lat. Przyniósł mnie Kościół dwóch tysięcy lat wiary. Przyniósł mnie przykład świętych, i tych co umarli i tych co żyją. Przynieśli mnie rodzice, siłą lub zachętą pokazując na Jezusa. Przyniosła mnie wreszcie nadzieja, że może opłaci się przyjść na Mszę św.

Paralityku! A co to za łoże, do którego jesteś przykuty? Dlaczego nie możesz wstać? Czemu jesteś bezwładny?

Łoże to moje problemy. Jestem przybity do niego grzechami przeciw ósmemu przykazaniu. Każdy człowiek ma własne łoże. Ale wielu wstaje z niego codziennie. Ja już nie mogę .

Dlaczego? Jakie to grzechy, jakie to kłamstwo paraliżuje całe Twoje ciało?

Paraliżuje mnie fałszywe świadectwo. Byłem w sądzie. Chciałem wygrać sprawę. Powiedziałem, że żona mnie zdradzała. Skłamałem.

Paraliżuje mnie krzywoprzysięstwo. Nie uwierzyli mi. Kazali złożyć przysięgę. Na Biblię. Złożyłem.

Paraliżuje mnie pochopny sąd. Nie znam tej pani w pracy dobrze a już powiedziałem w domu, że kobieta jest szeląga nie warta.

Paraliżuje mnie oszczerstwo. Poszedłem na kawę. Mówiono o moim koledze. Zazdroszczę mu sukcesów, więc wymyśliłem, że bierze łapówki w pracy.

Paraliżuje mnie obmowa. Chodzi o mojego sąsiada. Jest pijakiem. A ja mam za długi język. Gdzie tylko rodzinna wizyta, muszę o jego grzechach mówić, choć nikt o to nie pyta ani potrzeby nie ma.

Paraliżuje mnie obelga. Wróciłem późno z miasta. Żona podgrzała mi obiad. Przypalił się. Zelżyłem ją z góry na dół. Od pierwszej do ostatniej strony kuchennej łaciny.

Paraliżują mnie komplementy, pochlebstwa i służalczość. Wiem, że to, co robi szef jest grzechem, ale przytakuję mu, chwalę go, liżę się do niego, bo chcę zostać w pracy.

Paraliżuje mnie koloryzowanie. Kiedy jestem w szkole i koleżanka z ławki, słucha moich opowiadań, wymyślam coś jeszcze, żeby sobie myślała, że ja to jestem ktoś.

Paraliżuje mnie próżność. Czekam na pochwałę. Denerwuję się, jak mnie nie zauważają. Znów dziś narzekałam, że nie zdam matury. Przecież lubię jak ktoś mówi: Ty sobie nie dasz rady?!

Paraliżuje mnie obłuda i hipokryzja. Znów była kolęda. Przecież nie pokażę się jak człowiek z problemami, bo co sobie ksiądz pomyśli. „Ach jak wy żyjecie zgodnie!” – Boże! Jak dobrze, że sobie już poszedł!

Paraliżuje mnie łamanie sekretów. Jechałem z nim w tramwaju. Użalał się nad dziewczyną. Taką miał przykrą rozmowę u niedoszłych teściów. Prosił, żebym nikomu o tym nie mówił. Wytrzymałem godzinę.

Paraliżuje mnie manipulacja środkami społecznego przekazu. Jestem dziennikarzem. Kolejny raz napisałem półprawdę. Ale redaktor naczelny obiecał podwyżkę, jak dalej będziemy trzymać ustaloną linię.

Paraliżuje mnie ironia. Jestem nauczycielem i straciłem nadzieję na pracowitość uczniów. Jak go widzę przy tablicy, nie mogę się powstrzymać od złośliwej uwagi.

Paraliżuje mnie kłamstwo. Wróciłam do domu o 22.00 Rodzice zapytali, gdzie byłam. Nie mogłam przecież powiedzieć, że się z nim spotykam.

Paraliżuje mnie kłamstwo użyteczne. Nauczyciel zgubił notes z ocenami. Zapytał mnie, co dostałam z wypracowania. Skłamałam. Przecież się nic wielkiego nie stało! Nikt nie ucierpiał!

Paraliżuje mnie świadome wprowadzanie w błąd. Znowu był sprawdzian. Oczywiście miałem ściągę. Wiedziałem, że to grzech. A jednak uległem.

Paralityku! Wstań!

Nie mogę! Kłamstwo tak zrosło się z łożem mojego życia, że nie mogę już wstać. Nie mogę już uwierzyć, że można żyć tylko prawdą. Nie mogę się odważyć na naprawienie krzywdy, jaką wyrządziłem przez kłamstwo a wiem, że krzywdy naprawić muszę. Nie potrafię!

Drodzy parafianie! Przyjaciele i bracia!

To nie jest jeden paralityk! Każdy z nas jest paralitykiem. I świat chce nam wmówić, że nie można żyć bez kłamstwa. Nie wierzcie jego tubie, bo przy tym mikrofonie zasiada szatan.

Jesteśmy paralitykami. To prawda. Ale jesteśmy przy Jezusie. On tutaj jest. Pozwólmy mu działać. Prośmy Go o to:

Jezu! Powiedz nam: Synu! Powiedz nam: Moje dziecko! Powiedz: Odpuszczają się twoje grzechy!

I daj nam siły, abyśmy wstali, wzięli łoże swoich problemów i poszli do domu prawdy.

Prosimy o to Ciebie, który jesteś Prawdą po wszystkie wieki wieków. Amen.

[post_title] => Łoże kłamstwa [post_excerpt] => VIII przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 87-loze-klamstwa [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 2000-02-20 00:00:00 [post_modified_gmt] => 2000-02-19 23:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/2000/02/20/87-loze-klamstwa/ [menu_order] => 4218 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [1] => WP_Post Object ( [ID] => 4747 [post_author] => 4 [post_date] => 2000-01-30 00:00:00 [post_date_gmt] => 2000-01-29 23:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 30.01.2000

 

Góra Synaj i miasto Kraków.

Dwie tablice kamienne i bloki Ruczaju.

XIII w. p.n.e. i 30 styczeń roku 2000.

VIII przykazanie i twoje serce.

Posłuchaj dialogu prawdy i kłamstwa.

A mój tata, to jeździ taką koparą, że jak włączy silnik, to wszystkie szyby u sąsiada chodzą. A twój tata ma taką koparę?
Ruczaj woła: Nie opłaca się mówić prawdy, bo jak tu być gorszym, mogą wtedy wyśmiać, nie będę się liczył, autorytet stracę!
A Synaj woła: Mów prawdę! Nie wymyślaj kłamstwa. Ciesz się z tego, co masz. Z takiej mamy i taty, którzy z tobą w domu. Z takich ferii i książek, kaset i zabawek, z takiej pracy i mieszkania, jakie ci są dane!

Jasiu, jak dzisiaj było w szkole? Czy przyniosłeś do domu znowu jedynkę?
Ruczaj woła: Nie opłaca się mówić prawdy, bo kiedy przyjdzie Jasiu ze szkoły i mama zapyta o dzisiejsze oceny, to może być niedobrze. Zabroni zabawy, wyjścia z kolegami, nie kupi prezentu i zrobi kazanie.
A Synaj woła: Nie kłam! Mów prawdę, bo będziesz miał w sercu niepokój, będziesz się lękał, że i tak wszystko wyjdzie, nie unikniesz kary. I każdy rodzic woli szczere dziecko, choćby ta szczerość bolała czasami.

Kochanie, gdzie dzisiaj byłeś?
Ruczaj woła: Nie opłaca się mówić prawdy, bo jak małżonka dowie się o wszystkim, o koleżeńskich wypadach na znajome z pracy, o flirtach nadgodzinnych i wieczornej kawiarni, popsuje małżeństwo, które na wszelki wypadek jeszcze przydać się może.
A Synaj woła: Bądź szczery! Mów prawdę, bo tam gdzie kłamstwo, nie ma zaufania, tam gdzie nieszczerość ciężko spojrzeć w oczy. I nie można kochać, kiedy brak ufności.

Dlaczego państwo chcą się rozwieść?
Ruczaj woła: Nie opłaca się mówić prawdy, bo kiedy przyjdzie stanąć w sądzie, by za wszelką cenę orzeczono rozwód cywilny, prawda nie pomoże. Trzeba wymyślać na współmałżonka, podstawiać fałszywych świadków, udawać załamanie i Bóg wie, co jeszcze.
A Synaj woła: Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu! Nie szukaj swego cudzą krzywdą. Nie wykorzystuj ludzi, którzy za pieniądze powiedzą każde słowo, jakie tylko zechcesz.

Proszę pani! Czy ten chleb na pewno jest dzisiaj pieczony? A sprzęt muzyczny czy naprawdę tej firmy?
Ruczaj woła: Nie opłaca się mówić prawdy, bo towar nie zejdzie, bo szef się zezłości, bo fałszywek nie kupią. Kto nie cygani, ten biedę klepie a zarobić szybko to dewiza życia.
A Synaj woła: Nie kłam! Mów prawdę! Bo czynisz drugiemu, co tobie nie miłe. Co z tego, choćby człowiek miał pracę, jeśli jego serce szeląga nie warte?

Kto pobił tego człowieka! Może ktoś to widział, czy słyszał od drugich? Przecież staliście tuż obok przystanku!
Ruczaj woła: Nie opłaca się mówić prawdy, bo po co się wychylać. Szkoda czasu i kłopotu. Ktoś może się zemścić, dopaść kiedyś w nocy. To nie moja sprawa, niech się ranny martwi.
A Synaj woła: Mów prawdę, kiedy trzeba mówić. Nie przykładaj noża do gardła bliźniego. Ukrywasz złoczyńcę, sam jesteś złoczyńcą. Za cenę twojej małej stabilizacji i spokoju świętego, ktoś inny może swoje dziecko stracić. Nóż nie schowany w porę, może się kiedyś obrócić na ciebie.

Chłopie ty jesteś alkoholikiem! Ty się lecz, póki jeszcze żyjesz!
Ruczaj woła: Ja?!! alkoholikiem? W życiu! Nie opłaca się mówić prawdy, bo boli, bo wstydzi, bo odsłania rany i niemoc człowieka.
A Synaj mówi: Mów prawdę, bo kłamstwo zniewala, niszczy, zamyka na wolność i prawdziwą radość. Nie bój się prawdy o sobie. To nic, że boli. W pracy nad swą duszą nie ma znieczulających środków. Operacja musi boleć. Ale warto. Naprawdę.

Panie prezydencie, kierowniku czy pośle! Czy to prawda, co zrobiłeś w ’81. Czy to prawda, że kiedyś winny byłeś zbrodni? Czy prawda, że zakład sprzedałeś za grosze?
Ruczaj woła: Nie opłaca się mówić prawdy, bo pieniędzy szkoda. Stołka trzeba trzymać a żłobu pilnować.
A Synaj woła: Nie kłam! Mów prawdę! Nie zbudujesz szczęścia, na ludzkiej nędzy. To grzech wołający o pomstę do nieba. A Biblia ci powie: „Przede mną się zegnie każde kolano i zda każdy sprawę ze swoich uczynków”. I powie ci Bóg w dniu twojej śmierci: Nie wiedziałeś? A gdzie miałeś uszy, jak kazanie mówili?

Bracia i siostry!

Wierzę, że wiele ruczajowskich serc bije rytmem góry Synaj. Módlmy się, aby Ruczaj stawał się Synajem. Kłamstwo prawdą, a lęk życia mocą.

Bóg woła z Synaju od lat trzech tysięcy: „Nie kłam! Mów prawdę!”. Wołają Jan Chrzciciel, Tomasz Morus, Ks. Popiełuszko i tysiące innych, którym za prawdę głowę przyszło oddać. I zapewne wielu z naszego Ruczaju woła jak Norwid:

„Do tych co mają tak za tak, nie za nie -

bez światło-cienia.

Tęskno mi, Panie!”

Popatrzcie na tabernakulum.

Popatrzcie na ołtarz.

Popatrzcie na otwartą Biblię.

Popatrzcie na krzyż.

Niebo i ziemia przeminą, ale nie przeminą słowa, które Jezus mówi:

„Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę a prawda was wyzwoli”

[post_title] => Dialog kłamstwa i prawdy [post_excerpt] => VIII przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 86-klamstwo-prawda [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 2000-01-30 00:00:00 [post_modified_gmt] => 2000-01-29 23:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/2000/01/30/86-klamstwo-prawda/ [menu_order] => 4221 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [2] => WP_Post Object ( [ID] => 4746 [post_author] => 4 [post_date] => 1999-11-14 00:00:00 [post_date_gmt] => 1999-11-13 23:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 14.11.1999

 

Pewien człowiek zgubił kapelusz. Mimo zmartwienia wpadł na pomysł. Pójdę do kościoła i ukradnę kapelusz. Może w czasie kazania, kiedy wielu parafian jest mało zorientowanych lub może w czasie Komunii, kiedy wielu opuści ławki. I wszedł. Zaczął się rozglądać. Wtem stanął. Nadstawił ucha. Ksiądz mówił kazanie na temat Dziesięciu Przykazań. Po mszy św. nasz bohater poszedł do zakrystii. „Proszę księdza - szepnął na ucho. Dzięki księdza kazaniu nie popełniłem przestępstwa. Chciałem ukraść kapelusz, ale zmieniłem zamiar!

Ksiądz zdziwiony reakcją na swoje kazanie zawołał:

- „Wspaniale! Niech mi pan powie, co w moim kazaniu tak na pana podziałało?”

- „Kiedy ksiądz mówił o przykazaniu szóstym, nagle przypomniałem sobie, gdzie zostawiłem kapelusz.”

Drodzy Przyjaciele!

Skończyliśmy mówić o szóstym przykazaniu. Nie rozglądajcie się jednak po kapeluszach, portfelach i parasolach. Mamy przecież o wiele więcej! Posłuchajcie, co nam dał Bóg dając przykazanie VII, tzn. przykazanie „Nie kradnij!”

Bóg dał nam świat.

Wszystko przygotował na przyjście człowieka. I niebo i gwiazdy, oceany i góry, zwierzęta i kwiaty, ryby morskie i ptaki. Dla człowieka. Tylko dla niego. Bo go ukochał. A kto kocha, chce dawać prezenty.

Bóg jednak nie stworzył muzeum. Mówi do człowieka: „Masz władzę nad tym wszystkim. To jest twoje. Rządź tym, bądź szczęśliwy ty i twoje potomstwo”. Bóg dał nam władzę.

Dając świat i władzę, Bóg dał nam kolejny prezent – hierarchię wartości. To świat jest dla ciebie a nie ty dla świata. Rządź rozumnie. Nie może zwierzę rządzić człowiekiem. Nie można żywić 10 piesków, kiedy za ścianą umiera z głodu sąsiadka. Nie można tłumaczyć, że jest mniej sympatyczna od mojego jamnika. Każdy człowiek to człowiek. Czy czasem daru miłości do bliźnich, który dał ci Bóg, nie ukradłeś i nie dałeś ulubionemu zwierzęciu?

Bóg dał nam hierarchię wartości. Przegięcie w każdą stronę jest grzechem. Rozumne rządy światem i tym, co na nim jest – to dar Boga.

Bóg nie skończył na tym. Daje następny dar. Mówi do człowieka: To wszystko jest wspólne. Nie chcę, żeby jeden wariat zagarnął tym wszystkim a inni byli niewolnikami. Nie chcę, żeby człowiek niepełnosprawny nie miał dachu nad głową i chleba do ust. To wszystko jest wspólne dla was. Rządźcie tym!

Bóg nie jest skrajnym kapitalistą. Powszechna własność tego, co na świecie jest pierwszym i podstawowym prawem. Naprawdę biedny człowiek ma prawo do twojej i mojej kieszeni. Bo to wszystko jest wspólne.

Ale Bogu dzięki nie jest Bóg również komunistą.

Dał nam kolejny prezent.

- Człowieku! Masz prawo do własności prywatnej. To dzięki niej możesz być wolny, nie musisz żebrać. Nie musisz błagać jak niewolnik o kawałek domu. Dzięki niej masz zabezpieczony w jakiejś mierze byt swój i swojej rodziny. Dzięki niej czujesz się bezpieczniejszy. Nie musisz drżeć każdego ranka czy dożyjesz zmierzchu. Możesz sobie kupić to, co ci się podoba a na co cię stać. Dzięki własności prywatnej czujesz się odpowiedzialny za to, co masz. Dobrze wiesz, że to, co wspólne bywa nieraz niszczone, nie pilnowane, nie zadbane.

Gdyby wszystko było wspólne, chciwy by zabrał za dużo, leniwy nie zdążyłby zabrać, nieśmiałemu zawsze by brakowało a wandal by zniszczył, to co zostało.

Dobrze wiecie, kochani, że własność prywatną można nabyć przez darowiznę, zagarnięcie rzeczy niczyjej i pracę.

Spadków nie jest zazwyczaj tak dużo, żeby człowiek żył z samych procentów.

Znaleźć na drodze pieniądze niczyje to może się i zdarzyć, ale żeby z tego wyżyć?

Jest jeszcze i loteria. Mało jednak jest takich, co to mają szczęście. Zresztą i tak musieli z czegoś założyć.

Co robić więc, żeby mieć własność prywatną? Są dwie podstawowe możliwości:

1) ukraść

2) zapracować.

I Bóg mówi: Nie kradnij! Zapracuj!

„Kto nie chce pracować, niech też nie je!” – powie św. Paweł.

I to jest następny dar Boga dla nas. Może trudny. Może nieszczęsny. Może czasem nie rozumiany. Ale to jest dar.

Dzięki pracy możesz rozwijać talenty.

Dzięki pracy widzisz, że trud ma sens a to jest motorem następnego trudu.

Dzięki pracy możesz mieć własność prywatną a z nią bezpieczeństwo i wolność

Dzięki pracy bierzesz udział w ciągłym stwarzaniu i rozwoju świata.

Dzięki pracy unikniesz nudy, z której rodzi się wiele grzechów.

Dzięki pracy możesz pomóc tym, którzy biedni, niepełnosprawni, starzy, umierający. Praca może stać się narzędziem miłości bliźniego. Z czego dasz, jeśli nie będziesz miał? A skąd będziesz miał, jeśli nie zapracujesz? Biblia mówi:

„Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu”.

Dzięki pracy wreszcie bierzesz udział w dziele odkupienia świata, wyzwolenia od zła, łączysz się z cierpiącym na krzyżu Chrystusem.

Dając przykazanie VII, Bóg dał nam jeszcze jeden dar. Pokazał jak regulować stosunki społeczne.

Kiedy mówi o sprawiedliwej płacy, kiedy mówi o uczciwości w handlu, kiedy mówi, że zysk nie jest jedynym celem przedsiębiorstw, kiedy mówi o prawie do pracy, kiedy mówi o pomocy narodom słabszym, biedniejszym, pokrzywdzonym może nieraz przez historię, to chce powiedzieć człowiekowi, jaka jest droga do szczęśliwego życia.

Wiemy dobrze bracia, że o uczciwość, pracowitość i sprawiedliwość naprawdę ciężko. I wiele jest grzechów kradzieży, o których musimy sobie jasno powiedzieć. Ale o tym za 2 tygodnie.

Dziś wyjdźmy z dobrą myślą. Bóg dał nam świat i własność, dał nam możliwość pracy i rozwoju talentów. Mamy ręce i nogi. Słyszymy i widzimy. Możemy czuć i kochać. Jakże to jest wspaniałe. Naprawdę! Bóg dał nam wiele. Tak jak w dzisiejszej Ewangelii. Dał nam i upomni się o to.

Dlatego dzisiaj podziękujmy Bogu za te dary. Mimo krzywdy społecznej zawołajmy z psalmistą:

Czymże jest człowiek, że o nim pamiętasz,

i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz?

Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk swoich

Złożyłeś wszystko pod jego stopy:

Owce i bydło wszelakie.

A nadto i polne stada

Ptactwo powietrzne oraz ryby morskie,

Wszystko, co szlaki mórz przemierza.

Zawołajmy z Kochanowskim:

„Czego chcesz od nas Panie za twe hojne dary,

czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?”

Amen!

[post_title] => Dar posiadania [post_excerpt] => VII przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 85-dar-posiadania [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1999-11-14 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1999-11-13 23:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1999/11/14/85-dar-posiadania/ [menu_order] => 4225 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [3] => WP_Post Object ( [ID] => 4745 [post_author] => 4 [post_date] => 1999-09-26 00:00:00 [post_date_gmt] => 1999-09-25 22:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 26.09.1999

 

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison...

Wiele mamy Litanii.

Dziś litania grzechów przeciw VI przykazaniu - w małżeństwie.

Jezus mówi: Cudzołóstwo jest grzechem.

Grzechem jest, gdy dwoje partnerów, z których przynajmniej jeden jest w związku małżeńskim nawiązuje stosunki płciowe, nawet przelotne, bowiem cudzołożą. Szkodzą sobie, małżeństwu i dzieciom, które potrzebują trwałości związku rodziców. Są kłamcami i ludźmi niewiarygodnymi, bo łamią przysięgę wypowiedzianą świadomie i dobrowolnie. Nie cudzołóż – mówi Bóg.

Od cudzołóstwa – wybaw małżonków, Panie!

Jezus mówi: Pożądanie jest grzechem.

Grzechem jest, kiedy małżonek patrzy pożądliwie na inną kobietę, kiedy kobieta marzy o innym mężczyźnie. Osłabia to więź małżeńską, może rodzić brak zaufania. Ktokolwiek popatrzy pożądliwie na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa – mówi Jezus

Od pożądania – wybaw małżonków, Panie!

Jezus mówi: Rozwód jest grzechem. To zerwanie umowy małżeńskiej. Sprzeciw wobec Bożego prawa. Fakt zawarcia nowego związku jeszcze bardziej powiększa winę. Co z tego, że mają ślub cywilny. Św. Bazyli pisze:

Jeśli mąż, odłączywszy się od swej żony, łączy się z inną kobietą, sam jest cudzołożnikiem, ponieważ każe popełnić cudzołóstwo tej kobiecie; także kobieta, która mieszka z nim, jest cudzołożnicą, ponieważ pociągnęła do siebie męża innej kobiety.

Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela – mówi Jezus.

Od rozwodów – wybaw małżonków, Panie.

Uwaga! KKK mówi:

Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenie słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany nie stanowiąc przekroczenia moralnego.

Separacja – czasem może być dopuszczalna. Nie zrywa węza małżeńskiego.

Od niepotrzebnych separacji – wybaw małżonków, Panie!

Jezus mówi: gwałt małżeński jest grzechem. Małżonkowie mają do siebie prawo, nawet, jeśli druga strona nie przejawia oznak większego zainteresowania współmałżonkiem. Jeśli jednak mąż nie myśli w ogóle o słabości kobiety, o uzasadnionej a chwilowej niechęci współżycia, jeśli myśli tylko o zaspokojeniu swojego popędu, bo nie umiał wychować się do wstrzemięźliwości i nie myśli w ogóle o krzywdzie, jaką wyrządza, popełnia grzech i może stać się przyczyną przyszłego rozwodu.

Od gwałtów w małżeństwach - wybaw małżonków, Panie!

Jezus mówi: Poligamia jest grzechem. Grzeszy ten, kto z kilkoma partnerami dzieli życie małżeńskie. Jan Paweł II pisze: „Poligamia zaprzecza radykalnie komunii małżeńskiej, przekreśla bowiem wprost zamysł Boży, który został objawiony nam na początku.

Od poligamii – wybaw ludzi,, Panie!

Jezus mówi: kazirodztwo jest grzechem. Współżycie ojca z córką, cioci z siostrzeńcem, dziadka z wnuczką. W tym mieszczą się nadużycia opiekunów na podopiecznych. Św. Paweł pisze: Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i o takiej rozpuście, że ktoś żyje ż żoną swego ojca. W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa... wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała”.

Od kazirodztwa – wybaw rodziny, Panie!

Jezus mówi: Wolny związek jest grzechem. Czy to konkubinat, czy odmowa małżeństwa jako takiego, czy niezdolność do podjęcia trwałych i ostatecznych zobowiązań. Wszystkie te sytuacje – jak podkreśla KKK - znieważają godność małżeństwa, niszczą samo pojęcie rodziny. Są sprzeczne z prawem moralnym. Akt płciowy powinien mieć miejsce w małżeństwie; poza nim zawsze stanowi grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej.

Od wolnych związków – wybaw ludzi, Panie!

Jezus mówi: Antykoncepcja jest grzechem. Okresowa wstrzemięźliwość, metody regulacji poczęć oparte na samoobserwacji i odwoływaniu się do okresów niepłodnych są zgodne z moralnością. Jest natomiast wewnętrznie złe – podkreśla papież Paweł VI - wszelkie działanie, które czy to w przewidywaniu aktu małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków – miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego.

Od antykoncepcji – wybaw małżonków, Panie!

Jezus mówi: stosunek przerywany jest grzechem. Każde zbliżenie małżonków, które nie jest otwarte na dar życia, które boi się, że zawiodą naturalne środki regulacji poczęć, które nie ufa Bogu, że to On jest ostatecznym dawcą dziecka, które nie dopuszcza myśli, że Bóg może chcieć poczęcia człowieka, choć małżonkowie patrząc na możliwości finansowo – wychowawcze zrezygnowali już z potomstwa, takie podejście jest grzechem.

Od stosunków przerywanych – wybaw małżonków, Panie!

Jezus mówi: grzechem jest, gdy państwo przymusza obywateli do ograniczenia lub rezygnacji z potomstwa. Decyzja należy bowiem do rodziców.

Od niemoralnego regulowania demografii – wybaw nas, Panie!

Jezus mówi: sztuczne zapłodnienie – inseminacja czy zapłodnienie heterologiczne, macierzyństwo zastępcze czy oddawanie spermy lub jaja jest grzechem. Kongregacja Nauki Wiary przypomina, że każde dziecko ma prawo do urodzenia się z ojca i matki, których zna i którzy połączeni są węzłem małżeńskim. Wyżej wspomniane techniki praktykowane w ramach małżeństwa są być może mniej szkodliwe, jednak moralnie nie są dopuszczalne. Choćby jak rodzice pragnęli dziecka, muszą pamiętać, że ono jest darem. Oni nie mają prawa do własnego dziecka. Tylko dziecko ma prawo być owocem właściwego aktu.

Od technik niszczących piękno współżycia – wybaw małżonków, Panie!

Drodzy bracia i siostry!

Reszta w konfesjonale albo w indywidualnej rozmowie.

Mówią ludzie: co ksiądz będzie nam gadał o małżeństwie, jak nie ma żony. Co się wtrąca w to, na czym się nie zna? Ja tam robię po swojemu a Kościół jest zacofany i mógłby zmienić kierunek.

To nie mówi ksiądz, przyjaciele. Ja tego nie wymyśliłem.

Kościół też mógłby zmienić kierunek, ale wtedy nie byłby Kościołem.

Autobus może zamiast do Zakopanego pojechać do Poznania. Ale czy wtedy pasażerowie zobaczą Giewont? Może... na widokówce.

Kościół może zmienić kierunek, ale wtedy nie byłoby co marzyć o Bogu, bo tylko ludzie czystego serca Boga oglądać będą.

A czy nie wystarczającym argumentem za katolicką nauką o VI przykazaniu jest fakt, że nikt za tę naukę nikomu nie płaci? Chyba śmiechem i kpiną. Czy będziesz wierzyć Temu, który umarł za Ciebie, bo Mu zależy na Tobie, czy tym, którym zależy na naszych kieszeniach, bo wiedzą, że w swojej głupocie i słabości pozwolimy nie tylko oglądać prezerwatywy w każdym kiosku i sklepie.

Bracia i siostry. Wróćmy do Ewangelii!

Było to w Kafarnaum. W synagodze. Jezus uczył o swoim ciele, mówił, że trzeba go jeść. Słuchacze nie rozumieli. Wielu odeszło.

Świat XX wieku stał się Kafarnaum. Jezus w synagodze Kościoła mówi prawdę. Wielu się śmieje. Wielu już odeszło. Jezus pyta dziś jak ongiś: czy i wy chcecie odejść?

Powiedzcie, drodzy małżonkowie, choćby przez wstyd słabości i łzy poukładania sobie życia wbrew Bożemu prawu, powiedzcie jak Piotr:

Panie! Do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego!

Amen!

[post_title] => Grzechy przeciw czystości w małżeństwie [post_excerpt] => VI przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 84-grzechy-malzenstwo [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1999-09-26 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1999-09-25 22:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1999/09/26/84-grzechy-malzenstwo/ [menu_order] => 4229 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [4] => WP_Post Object ( [ID] => 4744 [post_author] => 4 [post_date] => 1999-09-12 00:00:00 [post_date_gmt] => 1999-09-11 22:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 12.09.1999

 

Z Ksiegi Syracydesa:

Nie oddawaj siebie na wolę swych żądz, abyś jak bawół nie był nimi miotany.

Liście zmarnujesz, owoce zniszczysz i pozostawisz siebie jak uschłe drzewo.

Zła żądza zgubi tego, kto jej nabył i uczyni go uciechą dla wrogów. (6. 2-4)

Kochani Przyjaciele!

Mam 26 lat. Jestem księdzem. Nie mam żony. Nie współżyłem z dziewczyną. Jestem zdrowym mężczyzną. Po ludzku więc sądząc, wielu z was lepiej zna się na tych sprawach. Jednak jako niegodny sługa Ewangelii chciałbym pochylić się dzisiaj z wami nad słowem prawdy o VI przykazaniu. Nie cudzołóż!

Kochani! Przejdźmy od razu do konkretów.

Bóg stworzył mężczyznę i kobietę.

Zasadniczo na świecie są dwie płci.

I zasadniczo mężczyznę ciągnie do kobiety a kobietę do mężczyzny.

Do tego momentu świat zasadniczo zgadza się z Panem Bogiem.

Bóg jednak mówi dalej.

Mężczyzna opuszcza ojca i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak, że stają się jednym ciałem – to zapisano w Rdz 1,24.

Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela - potwierdza Jezus, co zapisano w Mt 19, 6.

Mężczyzna może zbliżyć się do kobiety, ale wtedy tylko, kiedy opuści już rodzinny dom i tylko łączy się z jednym ciałem – swojej żony – jak zapisano w Biblii.

Kto mieści się w tych granicach, które postawił Bóg, i które z większymi konkretami tłumaczy nam nauka Kościoła katolickiego ten wypełnia VI przykazanie.

Po co jednak Bóg postawił granice?

Czy nie możemy się kochać, skoro się kochamy?

Czy nie mogę urozmaicić sobie życia przez nie tylko słowne kontakty z koleżanką w pracy?

Czy nie mogę sobie pomóc w regulacji poczęć?

Kochani!

Bóg jest doskonałym wychowawcą, Ojcem i nauczycielem. Wie dobrze, że człowiek składa się z ciała i duszy. I albo dusza będzie rządziła ciałem albo ciało duszą.

Czystość – zwłaszcza ta przedmałżeńska - jest doskonałym treningiem, wychowaniem, które tak umacnia człowieka, że żadna pokusa nie sprawi tego, iż ciało będzie mocniejsze od ducha. Chodzi bowiem o to, żeby człowiek nie wtedy współżył, kiedy mu się chce – bo to by oznaczało, że rządzi nim ciało, ale wtedy, kiedy pozwala Bóg, bo to oznacza, że rządzi nim rozum i wolna wola. A kiedy ciało zacznie rządzić, człowiek jest zniewolony. A że się boi nieraz dziecka ucieka do środków wczesnoporonnych, antykoncepcji czy nawet aborcji. Taki człowiek jest zniewolony. Wiedzą to doskonale palacze, alkoholicy. Nie chcą tego, ale nie mogą odrzucić i choć przeżywają chwile przyjemności, to po tym czują się skacowani i tacy jacyś puści w swoim sercu. Bóg nie chce, żeby człowiek był zniewolony.

Pomyślmy. Czy ojciec może położyć dziecku na plecy drążek dwustukilogramowy? Czy nie byłoby to zabójstwo? Musi wpierw przygotować dziecko, ćwiczyć je codziennie, trenować je, poczekać aż dorośnie.

Tak samo jest z czystością. Jeżeli ktoś nie przygotuje się w młodości do tych spraw przez odrzucanie myśli, czystość słowa, wstrzemięźliwość we współżyciu, a tylko będzie szalał, kiedy ma ochotę, bo Kościół mnie nie rozumie i jest zacofany, to kiedy przyjdzie w małżeństwie choroba żony, kalectwo męża, przejściowy okres niemożności współżycia, albo nawet odejście współmałżonka, to wtenczas nie wytrzyma seksualnie i będzie rozglądał się, aż coś znajdzie. Nie wytrzyma pod ciężarem tego krzyża, bo nie został do niego przygotowany.

A później mają ludzie pretensje – Kościół nas nie rozumie, my nie mamy sił. Tak! Człowiek nie ma sił, bo nie został przygotowany do dźwigania tego ciężaru. A kiedy miał kilkanaście lat, kiedy był czas na trening czystości, śmiał się z przykazania, albo myślał - przecież nikomu nie robię krzywdy!

Proszę was, zastanówcie się, czy ci którzy mają teraz problemy z wiernością i moralnym współżyciem w małżeństwie, czy ci mają czyste sumienie, jeśli chodzi o VI przykazanie przed swoim ślubem?

Kto bowiem wytrwa w czystości, kto nie zniszczy sobie umysłu przez filmy, obrazy, marzenia o seksie tego żadna próba nie zaskoczy ani zniszczyć nie może.

Kochani! Tak patrząc, aż oczy się otwierają, jak fantastycznie Bóg pomyślał z tą czystością.

Bo Bóg chce, żeby człowiek tak umocnił siebie, żeby był wolny, żeby rozum i wola rządziła ciałem, żeby nie męczył się w przyszłości, żeby się przygotował do wszystkich wariantów życia – od małżeństwa począwszy przez wczesne wdowieństwo i do celibatu również.

Dobrze się księdzu mówi – powiecie. I nam się dobrze słucha w kościele. Ale – wie ksiądz – jak ja zobaczę jej włosy, jak położę rękę na jej ręce, jak wciągnę zapachy jej paryskich perfum, to już nie wiem, kiedy się urodziłem.

Jak mam być mocny? Jak mam nauczyć się czystości?

Po pierwsze, kochani, trzeba zmienić mentalność. To znaczy poważnie potraktować sprawy związane ze swoim ciałem. Śliskie rozmowy, kawały poniżej pasa, wmawianie sobie, że moda na sukienki calowe – to nic wielkiego! Przecież wszyscy tak chodzą! A to że, chłopak stanie za tobą i nawet nie wie, co było na kazaniu, to tylko jego sprawa?! Diabeł tkwi w drobnostkach.

To, że w ostatnich latach nastąpił wzrost gwałtów to na pewno nie od tego, że mężczyźni patrzą się na zielone drzewa.

Nie wmawiajmy sobie głupstw. Lawina zaczyna się od jednego kamienia a Jezus mówi bezpardonowo – Ktokolwiek pożądliwie popatrzy na kobietę już się w sercu dopuścił cudzołóstwa.

Po drugie kochani – przypomnijmy starożytną zasadę Ojców Kościoła. Od dwóch pokus trzeba uciekać – pokusy wiary i pokusy czystości. Nie ma dyskusji. Bo cię wciągnie. Z bagnem nie ma żartów.

Mówię na rekolekcjach do młodzieży – opowiem wam brzydki kawał – a parę osób do mnie z otwartymi ustami – jaki? jaki? No niechże ksiądz powie! Nie znam – odpowiadam - tylko chciałem sprawdzić, czy was to interesuje!

Tak nas ciągnie do tego! I w pewnym sensie to dobrze, bo to jest dowód, że jesteśmy zdrowi fizycznie. Ale to nie wszystko.

Kawały trzeba uciąć, wzrok odwrócić, flirtowania niebezpiecznego zaniechać, rękę odłożyć, kasetę wyłączyć, gazetę zamknąć. Nie ma rady. Człowiek ma szansę na zwycięstwo, kiedy pokusa jest na przedpolu, kiedy wejdzie już głęboko do serca tylko cud lub śmierć może ją uciąć.

Po trzecie wróćmy do zasad ascezy. Dobrze jest w chwilach pokus zacząć ulubione zajęcie, rzucić się w sprawy sportu, zacząć słuchać muzyki, wyjść z domu czy dyskoteki, zacząć rozmowę z drugim człowiekiem. Niech każdy bada siebie, co mu najlepiej pomaga.

Po czwarte – czuwajcie i módlcie się – mówi Jezu, abyście nie ulegli pokusie.

Módlmy się słowami psalmu:

Stwórz, o Boże we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha

Módlmy się słowami Księgi Syracydesa:

Panie, Ojcze i Boże mego życia, nie dawaj mi wyniosłego oka

A żądzę odwróć ode mnie!

Niech nie panują nade mną żądze zmysłowe i grzechy cielesne,

Nie wydawaj mnie bezwstydnej namiętności! (23, 4-6)

Módlmy się do Maryi, Niepokalanej, np. codziennie jedno „Zdrowaś Maryjo” w intencji pięknej i czystej miłości.

Po piąte – pamiętajmy – to nie jest twoje ciało! To nie jest moje ciało! To przecież ciało należy do Jezusa! On je wykupił zapłaciwszy drogocenną krwią! Więc jeśli chłopak zabiera się do dziewczyny to jest złodziejem! Zostaw ją! Twoja jest?! Jeśli chcesz ją mieć, musisz przysiąc, że ją nie opuścisz, że będziesz kochał choć w pewnym stopniu jak Jezus, że będziesz wobec niej uczciwy! Popatrz na nią! To jest Jezus!

Kochani mężczyźni i kobiety!

O grzechach przeciw VI przykazaniu w następne niedziele.

Dziś na koniec jeszcze jedna bardzo ważna sprawa.

Kościół nigdy nie był przeciwko ciału i współżyciu ludzi. Dobrze wie, że tak jak dla księdza dotykanie Chleba, które zamienia się w Ciało Chrystusowe jest najgłębszym pięknem kapłańskiego serca, tak dla małżonków nie ma nic piękniejszego od wypływającego z czystej miłości zbliżenia. Ale jak kapłan zatraci to piękno kiedy braknie mu wiary, tak człowiek bez czystości i wstydu zatraci głębię małżeńskiego pożycia. A jeśli braknie głębi piękna, to czym wtedy będziemy różnili się od zwierząt?

[post_title] => Czystość jutrzenką wolności [post_excerpt] => VI przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 83-czystosc-wolnosc [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1999-09-12 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1999-09-11 22:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1999/09/12/83-czystosc-wolnosc/ [menu_order] => 4230 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [5] => WP_Post Object ( [ID] => 4743 [post_author] => 4 [post_date] => 1999-05-09 00:00:00 [post_date_gmt] => 1999-05-08 22:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 9.05.1999

 

Oto idzie sąd. Tym razem nie musimy wstawać. Siedźmy. Skład sędziowski jak co niedziela: Najwyższym Sędzią – Bóg. Prokuratorem jest Biblia. Świadkowie siedzą na sali zwanej kaplicą na Ruczaju. Sprawa jest bardzo ważna. Otóż przyniesiono teczki z wykroczeniami przeciw V przykazaniu. Można zabić ciało, ale to nie wszystko. W niedzielę - 9 maja – w ostatnim roku przez jubileuszem tysiąclecia pada oskarżenie: - Są tacy, którzy zabijają ducha!

Drodzy Parafianie!

Kto jest oskarżony i jakimi narzędziami dokonuje się tego morderstwa?

Na ławie oskarżonych zasiadają wpierw rodzice.

- Dlaczego zabijacie ducha?

- Jak to? My zabijamy ducha?

- Tak! narzędziem Waszej zbrodni jest zaniedbanie. Są fakty.

- Jakie?

- Kilka lub kilkanaście lat temu przynosiliście dziecko do chrztu świętego. Ksiądz mówił wtedy do was: „Drodzy rodzice, prosząc o chrzest dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowało Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus”. Odpowiedzieliście wtedy – „Jesteśmy świadomi”.

I co się stał z tym przyrzeczeniem? Parę tygodni temu jeden z was napisał dziecku usprawiedliwienie: Proszę zwolnić mojego syna z 2 ostatnich lekcji. Powód? Chcę, aby syn towarzyszył mi w robieniu zakupów w Makro, gdyż mam dzień wolny a sam nie lubię jeździć.

Są fakty.

We wrześniu 1998 r. w jednej z krakowskich szkół podstawowych na 26 uczniów klasy I, 11 nie potrafiło zrobić znaku krzyża, ani samemu ani z pomocą księdza. Wszyscy uczniowie są dziećmi katolików.

Są fakty.

Parę tygodni temu jedno z ruczajowskich rodziców publicznie wypowiedziało zapewne nie tylko osobistą opinię: religia i tak zawsze było ostatnim przedmiotem, którym się nie powinno zbytnio przejmować. Rodzic uważa się za katolika.

Są fakty.

Niektórzy powtarzają najgłupszą opinię: Jak ksiądz dziecko zachęci, to ono pójdzie do Kościoła. Ja dziecku nie będę mówić, co ma zrobić. Nie będę przypominać o I piątku, o majówkah, o pacierzu. Ma już 9 lat. Jest wolne – niech samo decyduje o swojej wierze. Ci sami katoliccy rodzice nie pozwalają jednak na chodzenie bez czapki w zimie, na wkładanie ręki do wrzątku, na wyskakiwanie z 10 piętra.

To oskarżenie wysuwają w imieniu Biblii kapłani. Przecież byliśmy przy chrzcie Waszego dziecka. Co zrobiliście ze świętym przyrzeczeniem? Z Boga nie można kpić. Rodzice! Zabijacie ducha poprzez zaniedbanie wychowania religijnego.

Na ławie oskarżonych wprowadzono innych rodziców. Pada następne oskarżenie. Zabójstwo duchowe – z premedytacją. Narzędziem zbrodni – zakazywanie swoim dzieciom pogłębiania wiary. - Jak to? My zabraniamy dzieciom pogłębiania wiary?

Są fakty.

16 marca tego roku było nawiedzenie Obrazu MB Częstochowskiej w naszej Parafii. Dwa dni później, około 200 metrów od kaplicy w stronę postoju taksówek toczy się rozmowa.

- Byłaś na czuwaniu młodzieży o 20.00 we wtorek?

- Nie byłam, bo chodzę do 8 klasy i mama powiedziała, że to jest zbyt późno.

- A czy ktoś był z twojej klasy?

- Tak były koleżanki, prawie wszystkie.

- To pewnie masz bardzo porządną mamę. Tak troszczy się o twoje wychowanie, martwi się o ciebie.

- Ja wiem...

- A powiedz mi, czy w ogóle mama nie pozwala ci wychodzić, czy byłaś w tym roku gdzieś na sylwestra?

- Tak. Byłam u kolegi z przyjaciółką

- To pewno musiałaś wrócić o dziewiątej.

- Nie, nie musiałam.

- To do której siedzieliście u kolegi?

- Było coś parę minut po piątej nad ranem jak przyszłam do domu.

- I co – mama nic nie mówiła?

- Nie. Powiedziała, że w sylwestra, to mogę siedzieć i do rana, bo to jest szczególny dzień...

Oskarżenie wysuwają uczniowie Jezusa. Dlaczego zabraniacie dzieciom przychodzić do Jezusa? Myśmy zabraniali, kiedy nasz mistrz był zmęczony, chcieliśmy, żeby odpoczął a wiele matek cisnęło się ze swymi pociechami po Jezusowe błogosławieństwo. Wtedy On powiedział każdej matce i każdemu ojcu: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie. Nie zabraniajcie im” Sami nie chcecie, pozwólcie choć dzieciom.

Boicie się, że Wasze dziecko zostanie księdzem?

Boicie się, że 10 letni syn nie umie przechodzić przez jezdnię?

Wmawiacie dziecku, że na Kościół szkoda czasu?

Mówicie, że jak się jedzie na weekend, to trzeba wypocząć a nie szukać kościoła, żeby pójść na Mszę świętą?

Rodzice! Zabijacie ducha Waszych dzieci narzędziem zakazywania religijnych praktyk!

Rozprawa trwa nadal. Tym razem oskarżają żołnierze rzymscy. Na ławie oskarżonych zasiada młodzież.

Żołnierze rozpoczęli.

– To my byliśmy przy ukrzyżowaniu Jezusa. Wyśmiewaliśmy się z Niego. Biliśmy Go trzciną po głowie. Pluliśmy na Niego. Graliśmy w kości, kiedy On umierał. Podarliśmy Jego szatę, rzucaliśmy los o suknię. Wy – robicie to samo!

Są fakty.

16 letnia dziewczyna mówi z płaczem. Proszę księdza – tak chciałabym umocnić się w sakramencie bierzmowania, bo cały czas śmieją się ze mnie w klasie, że chodzę co tydzień do kościoła.

Co do kościoła chodzisz? Świętym będziesz!

Co na rekolekcje oazowe jedziesz? A co tam będziesz - tylko klepał zdrowaśki?

Co, ty się modlisz?

A ja, ani moi starzy nigdy nie chodzimy do kościoła a widzisz, jaki wóz mój tata ostatnio sobie kupił!

Ty, popatrz się! Zielona szkoła a on mówi pacierz. Chory!

Co ty, będziesz słuchał czarnych? Ja tam nie wierzę, bo ci z krzyżem rządzą polską. Widzisz jak jest. Mieszają się wszędzie.

Zabójstwo ducha narzędziem wyśmiewania się z wiary. Perfidna personifikacja pokusy potężnego przeciwnika – młodzieżowy szatan.

Rozprawa toczy się dalej. Tym razem z ramienia Biblii prokuratorem jest św. Filip – diakon z Dziejów Apostolskich. Na ławie oskarżonych postawiono dzieci.

Oto jego zarzut. Setki młodocianych popełniają najgorszą zbrodnię – samobójstwo duchowe. Chcą się zagłodzić na śmierć. Nie karmią się Eucharystią. Nie wzmacniają swoich sił czytaniem Pisma świętego ani modlitwą, nie oczyszczają się w sakramencie pokuty. Przecież oni zabiją w sobie życie wiary!

Kiedy byłem w Samarii głosiłem Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem moich słów i wielka radość zapanowała w tym mieście. A ci oskarżeni nie chcą słuchać słowa Bożego. Zamykają serca na katechezie, zakładają słuchawki, kiedy Bóg chce do nich w ciszy powiedzieć, rękami i nogami bronią się przed pójściem na majówkę. Nie chcą karmić ducha. A przecież nie są szczęśliwi. Młodzi przybici. Młodzi gniewni. Młodzi załamani. Młodzi bezsensowni. Młodzi starzy.

Boże najwyższy Sędzio. Te dzieci popełniają samobójstwo duchowe!

- Tak wiem - mówi Bóg - i serce me boli. To do każdego z nich skierowałem słowa Apokalipsy:

„Masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły”.

Rozprawa toczy się dalej i wiele postaci trzeba by oskarżyć o zabójstwo ducha. Telewizja i video, czasopisma i audycje radiowe, reklamy i nagonka na chrześcijańskie wartości, promowanie konsumpcyjnego stylu życia. Ideał szczęśliwego kombinatora. Zakombinować, załatwić, zarobić, zjeść, zjeździć, zużyć, zażyć. Tysięczne twarze jednego wielkiego grzechu zgorszenia – morderstwo duchowego względem tych, którzy małej wiary.

Drodzy bracia i siostry!

W tym sądzie nie ma obrońcy, nie po to bowiem Bóg dał człowiekowi rozum, by głupotę bronić.

Sąd udaje się na naradę. Módlmy się o opamiętanie dla morderców ducha, zanim wraz ze śmiercią zapadnie ostateczny wyrok.

[post_title] => Zabójstwo ducha [post_excerpt] => V przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 82-zabojstwo-ducha [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1999-05-09 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1999-05-08 22:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1999/05/09/82-zabojstwo-ducha/ [menu_order] => 4236 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [6] => WP_Post Object ( [ID] => 4742 [post_author] => 4 [post_date] => 1999-04-18 00:00:00 [post_date_gmt] => 1999-04-17 22:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 18.04.1999

 

I ty jesteś uczniem z Emaus. I ja jestem.

Bierzemy nogi za pas, wiejemy ze świętego miasta Jeruzalem i zmierzamy do wioski zwanej Emaus.

Powiedz nam, powiedz nam, Emaus - kto do Ciebie ucieka? Powiedz nam Emaus, kto porzuca święte miasto Jeruzalem, kto porzuca umierającego Jezusa, kto porzuca życie, które na swoich stronach ma drogę krzyżową, kto porzuca tajemnicę grobu. Kto ucieka od krzyża?

A myśmy się spodziewali, że życie będzie piękne – wołają samobójcy – zniechęceni życiem doczesnym.

A myśmy się spodziewali, że opłaca się być uczciwym chrześcijaninem – wołają zniechęceni życiem duchowym

A myśmy się spodziewali – że przyjdzie ktoś zza światów, żeby nam udowodnić, że wieczne życie nie jest bajką – wołają zamknięci w tym świece sceptycy, zniechęceni do wiary w zmartwychwstanie.

Kto popełnia samobójstwo – ucieka do Emaus.

Kto godzi się na eutanazję - ucieka do Emaus.

Kto wybiera aborcję - ucieka do Emaus.

Kto morderstwem załatwia porachunki - ucieka do Emaus.

Kto narzeka na życie - ucieka do Emaus.

Kto jest nieuczciwy na sprawdzianach - ucieka do Emaus.

Komu szkoda czasu dla Boga - ucieka do Emaus.

Kto przedkłada naukę i karierę, pracę i dom nad Boga - ucieka do Emaus.

Kto źle rozumie dar życia – ten ucieka do Emaus.

Drodzy Parafianie!

Chory jest człowiek, który ucieka do Emaus. Dlatego Jezus sam przybliża się do nas, jak ongiś do Kleofasa i drugiego ucznia, idzie z nami i przynosi nam w tę kwietniową niedzielę trzy lekarstwa na chorobę niewłaściwego patrzenia na skarb życia.

Pierwszym lekarstwem jest miłość – pokochajmy to życie, które dał nam Bóg.

Popatrzmy jak fantastyczny to skarb. Możemy chodzić, mówić, dotykać, myśleć, kochać, pracować, wypoczywać. Mamy w sobie życie! Powiedz tym kartkom, żeby się ruszyły. Powiedz tej ambonce. Powiedz tym ścianom. Tysiące wynalazków wyszło z rąk człowieka, ale życie jest wynalazkiem Boga. „Pan sam daje życie” - mówi Biblia. Mamy coś, co żaden człowiek dać nie może. Tysiące małżeństw, które nie mogą mieć dzieci z wiadomych lub niewiadomych przyczyn mówi o tym, że ostatecznie to Bóg decyduje o życiu człowieku.

Żyjemy tylko raz. ”Postanowione ludziom raz umrzeć – potem sąd” – mówi Biblia. Jedyna szansa na całą wieczność. Jesteśmy niepowtarzalni. Nie ma takiego drugiego człowieka jak ty. Czy to nie jest piękne?

A tym, którzy zniechęceni życiem Jezus mówi. Skoro Bóg jest dawcą życia, to czy ten podarunek może być zły? Czy Bóg, nasz Ojciec może dać zły podarunek swoim dzieciom? Co to za ojciec, który chce na złość zrobić swym dzieciom. Może twój, ale nie ten, który jest w niebie.

Życie jest skarbem – o tym jeszcze powiedzą lekarze i pielęgniarki. Nie poświęca się tyle czasu małej wartości. Intensywna terapia, karetki na sygnałach, setki kroplówek i ryzyko niejednej operacji mówi o tym, że życie jest skarbem, który już nigdy się nie powtórzy.

Podziękujmy dziś za dar życia...

Czy jednak skarb życia kończy się na tym, co pozwala nam się ruszać i myśleć?

Drugim lekarstwem na zniechęcenie życiem jest wiara. Uwierz, że oprócz jedzenia, spania, nauki, pracy, pieniędzy jest fantastyczny świat ducha.

Jak wielką radością może być spowiedź!

Jak wielką radością może być Komunia święta!

Jak wielką radością może być modlitwa, zmaganie się z Bogiem, dyskusje o wiarę, pytania o prawdę.

Jak wielką radością może być śpiew. Ponad dwustu wykonawców wczorajszego Festiwalu Piosenki Wartościowej w Mistrzejowicach, ponad tysiąc słuchającej ich młodzieży mówi o tym, że życie nie kończy się na chlebie i kasie. Kultura, świat poezji, deski niejednego teatru, kontemplacja przyrody – to wszystko mówi – uwierz, że nie jesteś tylko zjadaczem chleba. Uwierz – a odkryjesz drugi wymiar skarbu, któremu na imię życie – życie wiary.

Jak wielki to musi być skarb – życie wiary, skoro Bóg za niego płaci taka cenę! Cenę krwi swojego Syna!

Podziękujmy, że życie ludzkie nie ogranicza się do egzystencji zwierząt...

Co zrobić, kiedy jednak ani życie zewnętrzne ani wiara nie przynosi radości, niesprawiedliwość denerwuje, a wieczne problemy z grzechami i pracą zaślepiają oczy na blask skarbu, któremu na imię życie?

Trzecim lekarstwem na zniechęcenie życiem jest nadzieja – ufaj, że jest świat, w którym ani bólu ani krzyku, ni cierpienia nie będzie.

Święty Piotr z Jedenastoma w dzisiejszym czytaniu mówi: „Bóg wskrzesił Jezusa”, mówi za psalmistą: „Nie zostawisz duszy mojej w otchłani”.

Święty Paweł niejeden raz kreśli w swych listach nadzieję: „Jeżeli Chrystus zmartwychwstał, to i my zmartwychwstaniemy”.

Jezus mówi do uczniów idących do Emaus i myślących tylko o życiu doczesnym „O, nierozumni! Jak nieskore są wasze serca do wierzenia”.

Ufajcie – „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem!” – mówi Jezus.

Jezu ufam Tobie!

To jest skarb, którego nam nikt nie wydrze, jeśli sami nie sprzedamy go za cenę grzechu.

Podziękujmy dziś za dar życia wiecznego...

Drodzy Przyjaciele!

Jesteśmy jednymi z uczniów Jezusa. Nawet jeśli idziemy do Emaus, Pan nas nie opuszcza. Idzie z nami. Tłumaczy nam wartość życia, tłumaczy V przykazanie, tłumaczy nam w drodze dlaczego nie wolno zabijać, bo to skarb jedyny, święty, niepowtarzalny – skarb życia cielesnego, skarb życia duchowego, skarb życia wiecznego.

Poprośmy Go „Panie, zostań z nami”, zasiądźmy z Nim do stołu Eucharystii. A kiedy poznamy Go przy łamaniu chleba, już nie będziemy uciekać do zniechęcenia życiem, ale wrócimy czym prędzej do świętego miasta Jeruzalem.

[post_title] => Skarb życia [post_excerpt] => V przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 81-skarb-zycia [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1999-04-18 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1999-04-17 22:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1999/04/18/81-skarb-zycia/ [menu_order] => 4237 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [7] => WP_Post Object ( [ID] => 4741 [post_author] => 4 [post_date] => 1999-01-11 00:00:00 [post_date_gmt] => 1999-01-10 23:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 17.01.1999

 

Ja nie mam żadnego grzechu! Przecież nikogo nie zabiłem, sąsiada nie podpaliłam. Czym ja mogę zgrzeszyć? Proszę księdza! Jak się ma 70 lat, to i o grzechy trudno!

Kochani słuchacze!

Do tych, którzy tak myślą, do tych, którzy własnych win dostrzec nie mogą i do wszystkich, którym zależy na poznaniu grzechów przeciw trzeciemu przykazaniu adresuję to kazanie, ufając, że i Duch Święty nie będzie miał nic przeciwko.

Otóż nauka katolickiego Kościoła przynosi nam dzisiaj 3 kosze z napisem - grzechy przeciw III przykazaniu Bożemu.

- W pierwszym są grzechy związane z uczestnictwem we Mszy św.,

- w drugim - grzechy związane z pracą w dni święte,

- w trzecim - grzechy zaniedbania wobec właściwego zorganizowania niedzielnego czasu.

Zacznijmy od kosza Mszy świętej.

Grzechem - i to ciężkim - jest świadome i dobrowolne opuszczenie Eucharystii w niedzielę i nakazane święta.

Grzechem jest notoryczne spóźnianie się na Mszę św. albo przychodzenie za przysłowiową minutę, nie podjęcie pracy nad sobą, żeby poprawić taką sytuację, świadome odwlekanie wyjścia z domu, żeby nie być za długo w kościele.

Bardzo nielogicznym i świadczącym o małej wierze jest grzech narzekania na to, że Msza św. jest za długa, że kazania winny być krótsze.

Może to zabrzmi dość dziwnie, ale nieraz idziemy do kina, siedzimy trzy razy dłużej niż w kościele, dwa razy więcej za tę przyjemność płacimy i wychodzimy z żalem – szkoda, że się skończyło. Kościół to nie kino, ale takie uczucia żalu byłyby pożądanym wyrazem wiary.

Św. Paweł kiedy przebywał w Troadzie mówił aż do północy, później odprawił Mszę św. i mówił dalej aż do świtania. Nikt nie narzekał na niego, choć zapewne nie mówił zbyt łatwo, skoro pewien młodzieniec o imieniu Eutych zasnął w czasie tego nabożeństwa a siedząc na oknie spadł z trzeciego piętra.

Grzechem przeciw III są świadome roztargnienia w czasie Eucharystii, układanie sobie w myślach planu tygodnia, czy marzenie o koleżance, która stanęła przede mną.

Grzechem jest również świadoma i dobrowolna rezygnacja ze śpiewu w czasie mszy, czy nie wymawianie odpowiedzi, które należą do ludu Bożego.

Można a nie raz trzeba z różnych powodów stanąć na zewnątrz kościoła w czasie Eucharystii. Jeśli ktoś jednak robi to świadomie, żeby sobie pogadać z kolegą, albo wyjść po Ewangelii na osiedle, żeby wrócić przed błogosławieństwem, albo i nie, to również nie jest w porządku względem Boga, który mnie kocha i chce dać mi tutaj światło na drogę tygodniowego życia.

Jeśli przypomnimy sobie sprawę grzechów cudzych, bardzo nieodpowiedzialną jest postawa, która toleruje człowieka rozmawiającego bliżej czy dalej mojej osoby. Nie bójmy się zwrócić uwagi. Jezus wyrzucił ze świątyni jerozolimskiej tych, którzy robili z niej jarmark.

Zanim przejdziemy do drugiego kosza grzechów pomódlmy się teraz, tak jak siedzimy, czy stoimy za tych, zwłaszcza młodych, którzy nie mogą znaleźć swego miejsca na Mszy świętej i (może nawet teraz) rozmawiają ze sobą, albo za chwilę stąd pójdą. Pomódlmy się tak jak siedzimy czy stoimy o dar odkrycia skarbu spotkania z Jezusem.

Prosimy Cię o to, Jezu, za wstawiennictwem Maryi: „Zdrowaś Maryjo...”

W drugim koszu mamy grzechy związane z niedzielną pracą. Na pierwszym miejscu jest świadome podejmowanie pracy zawodowej, do której nie zmusza mnie specyfika czy zakład pracy a tylko nieopanowana chęć do większego standardu życiowego. Kiedyś takim klasycznym przykładem była praca w niedzielę za podwyższone stawki.

Bardzo niebezpiecznym a niedostrzeganym grzechem jest robienie niepotrzebnych zakupów w niedzielę. Włóczenie się po supermarketach czy giełdach, które otwarte są również w sobotę.

KKK mówi o tym, że niedziela jest dniem sprzeciwienia się ubóstwieniu pieniądza. Nie dajmy się skusić zachodnim modelom życia, które 6 dni każą zarabiać pieniądze a w siódmym je wydawać. Jeżeli nie odejdziemy od tego modelu wszystko będzie kręciło się w życiu wokół monety.

„Izraelu oto Twój bóg’ – oby Jezus nie powiedział nigdy tak do nas o mamonie.

Grzechem z tego kosza jest również zmuszanie pracowników do niekoniecznej pracy w niedzielę. Zakład ma popyt, więc dyrekcja robi wszystko, żeby wykorzystać ten dobry ekonomicznie moment. Więc grozi wyrzuceniem z pracy za nie przyjście do niej w niedzielny dzień.

Nie koniecznie grzechem, tym bardziej wielkim, ale czymś nie w porządku byłoby wykonywanie tych zajęć w niedzielę, które można zrobić dzień wcześniej, np. mycie samochodu, pranie i prasowanie, sprzątanie mieszkania a przede wszystkim i tu chodzi o uczniów – niedzielna nauka. W pewnym sensie jest to praca dla ludzi młodych i nie może tak być, żeby ktoś uczył się 7 dni w tygodniu. Bo to jest chciwość i żądza posiadanie więcej i więcej – żebym znał świetnie materiał. Mimo zmęczenia można nauczyć się w sobotę, odrobić zadanie i z radością czekać na niedzielne dzień, w którym nie muszę zaglądać do szkolnych podręczników. Przy takim podejściu niedziela stanie się dla dzieci i młodzieży dniem oczekiwanym i nie będą mówić jak jeden z uczniów: Proszę księdza gdybym w sobotę poszedł do kościoła, to byłby to takim sam dzień dla mnie jak niedziela, bo oprócz Mszy św. to przecież to samo robię w sobotę, co w niedzielę.

A dobrze kochani wiecie, że Msza św. to nie cała niedziela.

Zanim jednak powiemy sobie o tym, pomódlmy się za tych, którzy muszą pracować w niedzielę, aby nie zatracili w sobie poczucia wiary, iż niedziela jest wyjątkowym dniem poświęconym Bogu.

Tym razem również poprośmy Maryję: „Pod Twoją obronę...”

O tym, czy popełniamy grzechy można się przekonać najbardziej przy grzechach zaniedbania. Posłuchajmy teraz krótkiego rachunku sumienia, który mówi o takich grzechach względem III przykazania:

- czy czytałem Pismo św., prasę lub lekturę katolicką w niedzielę?

- czy odwiedzałem chorych przyjaciół lub krewnych?

- czy wykorzystałem niedzielę na wspólną modlitwę w domu, wspólnie zjedzony posiłek?

- czy rozmawiałem z dziećmi o szkole, z domownikami o ich życiu, zainteresowaniach, planach?

- czy zorganizowałem dla rodziny wspólne wyjście do kina, teatru, na skałki Twardowskiego czy wyjazd na narty? Kiedy ostatni raz byliśmy razem gdziekolwiek?

- czy planowałem niedzielny czas? Czy może jednak mówiłem: a jakoś to będzie?

- czy poza odwiedzaniem giełdy i przełączaniem kanałów telewizyjnych umiem coś zrobić w niedzielę?

To kochani są grzechy zaniedbania. Z punktu widzenia nauki społecznej grzechem zaniedbania katolików jest również nie staranie się, aby państwo ustanowiło dniami wolnymi od pracy te parę uroczystości, które przypadają w tygodniu a są dniami roboczymi.

Poprośmy więc teraz Jezusa o to, byśmy nie zapominali, co należy czynić dobrego w niedzielę: „Ciebie prosimy...”

Drodzy Parafianie! Może ktoś z was ma teraz tak sobie myśli – co tam będę księdza słuchał. Młody jest i nie wie dużo o życiu. Ja takich rzeczy nie będę robił. To dla świętych!

Proszę w imieniu Jezusa – nie zamykajmy się! Mamy co prawda tych grzechów trochę, i z tą naszą niedzielą jest różnie. Jezus jednak jest tym, który gładzi grzechy świata – również te nasze niedzielne. I On tu jest obecny i rozumie twoją i moją sytuację. Dlatego módlmy się teraz do Niego:

„Jezu! Dziękujemy Ci za III przykazanie i prosimy – dodaj siły do usuwania tych grzechów, abyśmy poznali niesamowity skarb, jaki niesie ze sobą dzień święty. Prosimy Ciebie, który żyjesz i kochasz każdego z nas na wieki wieków. Amen.

[post_title] => Niedzielne grzechy [post_excerpt] => III przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 80-niedzielne-grzechy [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1999-01-11 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1999-01-10 23:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1999/01/11/80-niedzielne-grzechy/ [menu_order] => 4239 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [8] => WP_Post Object ( [ID] => 4740 [post_author] => 4 [post_date] => 1998-12-13 00:00:00 [post_date_gmt] => 1998-12-12 23:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 13.12.1998

 

To nie są żarty!

„Syn Izraelitki zbluźnił przeciwko Imieniu i przeklął je. Przyprowadzono go do Mojżesza. Matka jego nazywała się Szelomit, córka Dibriego z pokolenia Dana. Umieszczono go pod strażą, dopóki sprawa nie będzie rozstrzygnięta przez usta Pana. Wtedy Pan powiedział do Mojżesza: Ktokolwiek przeklina Boga swego, będzie za to odpowiadał. Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią. I wyprowadzili go poza miasto i ukamienowali.(por. Kpł 24, 11-16).

A w innym miejscu Biblia mówi:

„Każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony” (Rz 10,13).

Drodzy Parafianie!

To nie są żarty! Te dwa fragmenty, które podaje nam święta Księga Biblii mówią jasno, że sprawa imienia Bożego jest sprawą życia lub śmierci. Dlatego poprośmy teraz Ducha Świętego, byśmy nie zmarnowali szansy odkrycia na nowo wielkiego skarbu, jaki zawiera II przykazanie Boże.

(modlitwa spontaniczna do Ducha Świętego)

I to jest niesamowite. Bóg, który jest niewidzialny, nie da się Go poznać twarzą w twarz, ten Bóg podaje ludziom swoje imię. Komu się daje swoją wizytówkę? Pierwszej lepszej osobie? Komu się daje swoje zdjęcie. Pierwszej lepszej osobie? Komu się mówi: „Wiesz co, mów mi po imieniu. Komuś obcemu?

Skoro Bóg dał nam imię, to znaczy, że Mu niesamowicie zależy na tym, żebyśmy wiedzieli, jaki jest Jego adres.

Skoro Bóg dał nam imię, to znaczy, że ma do nas niesamowite zaufanie, że my tego imienia nie wyszydzimy, nie zdeptamy, jak zdeptać można zdjęcie osoby, do której miłości zabrakło paliwa.

Skoro Bóg dał nam swoje imię, tzn. chce powiedzieć „Przejdźmy na „ty”, tzn. bądźmy bliżej siebie.

A teraz proszę sobie wyobrazić taką sytuacje. W Krakowie zginęło dziecko. Ty masz je znaleźć. Ale nie wiesz, ani jak wygląda, ani jak się nazywa. Jest jakaś szansa? Czy raczej będzie ciężko?

Wiemy bowiem, jak ma na imię prezydent Polski, wiemy, jak ma na imię pan, który dokładnie 17 lat temu starał się tłumaczyć ludziom poprzez I program polskiej telewizji, o co chodzi we wprowadzonym stanie wyjątkowym, wiemy, jak ma na imię nasza mama, ale jak ma na imię Pan Bóg?

Tak kochani. Bóg nam zginął z horyzontu naszego życia. Nikt z nas Go nie widział, posłuchajmy więc, żebyśmy nie chodzili całe życie po wielkim mieście filozofii, literatury, historii i religii szukając nadaremno nieznanego Boga.

Biblia mówi: Imię Boga jest -Wszechmocny
– tzn. nie ty, nie rząd, nie partia, nie pieniądz, ale Bóg może wszystko. Czy wierzycie w to?

Biblia mówi: Imię Boga jest - Jestem, który jestem
– powiedział to Mojżeszowi. Jestem, który jestem, to jest moje imię i moje zawołanie na najdalsze pokolenia. To znaczy – Bóg zawsze jest przy tobie, bliżej niż osoba, która teraz stoi czy siedzi obok was. Nawet gdy śmierć, gdy choroba, gdy wypadek, gdy grzech. Choćby matka opuściła swoje dziecko, ja was nie opuszczę – jestem, który jestem. ­ Czy wierzycie w to?

Biblia mówi: Imię Boga jest - Pan
– tzn. On decyduje i rządzi światem. Co ja się mam martwić o moich uczniów, że są tacy a nie inni, o siebie, że jestem taki a nie inny, o rząd, że jest taki a nie inny. Sługa robi to, co ma zrobić, o resztę martwi się Pan. Czy wierzycie w to?

Biblia mówi: Imię Boga jest - Ojciec – Abba.
Czyż nie chcecie wierzyć w takiego Boga, który jest tak serdeczny i ciepły jak tatuś. Czyż nie jest to piękne zwłaszcza dla tych, którzy w swoim ziemskim ojcu nigdy nie mogli dostrzec cienia serdeczności i miłości? Czy wierzycie w to?

Biblia mówi: Imię Boga jest – Jezus
- tzn. Bóg jest zbawieniem. Od lęku, od agresji, od kłótni, od narzekania, od załamania, od grzechu. Kto zbawi? Czyli – kto wyzwoli – Jezus. Czy wierzycie w to?

Biblia mówi: Imię Boga jest – Chrystus
- tzn. namaszczony, poświęcony – jedyny, który ma przyjść. Nie łudźmy się. Wierzymy mocno i to papież podkreślał na spotkaniach z przedstawicielami innych religii, że tylko Jezus jest prawdziwą drogą do Boga. Nie Budda, nie Mahomet, nie Hare Kriszna – Jezus - Czy wierzycie w to?

Drodzy adresaci dzisiejszego kazania!

Czy rozumiecie już teraz, dlaczego imię Boże jest tak wielkim darem? Imię bowiem oznacza samą osobę, jej najważniejszą cechę charakteru, jest ikoną, obrazem tego, kto je nosi.

I to jest kochani odpowiedź na pytanie, o co Bogu chodzi w II przykazaniu. Odpowiedź na pytanie, dlaczego parę lat po otrzymaniu Dziesięciu Bożych Przykazań, tj. ponad 3000 lat temu zabili jednego człowieka za to, że źle się wyrażał o imieniu Boga.

Kto znieważy, zabije imię, wrażliwość na nie, kto zabije tę ikonę Boga – zniszczy to, co ona oznacza – zabije w swoim życiu jedynego Przyjaciela, który nigdy nie zawiedzie.

Ewangelia wg św. Jana: Każdy, kto uwierzy będzie zbawiony, a kto nie uwierzy w imię Jednorodzonego Syna Bożego, będzie potępiony”.

Drodzy słuchacze!

To jeszcze nic. Przecież tak samo znamy imiona szatana i znajomych ludzi. Fantastyczność tej sprawy leży w tym, co to imię może zrobić

Oto Piotr i Jan – apostołowie. Parę dni po Zesłaniu Ducha Świętego przyszli do świątyni. Przed bramą leży żebrak. Wyciąga rękę – Daj! Piotr mówi: Nie mam pieniędzy, ale to co mam, to ci daję. W imię Jezusa – wstań! I wstał!

Jezus mówi: „Wszystko, o cokolwiek poprosicie w imię moje, dam wam. Wszystko!

Jezus mówi: „W imię moje złe duchy wyrzucać będą” Naprawdę! To jest siła imienia. Nie boimy się szatana, gdy Jezusa imię jest z nami, ani tych co służą szatanowi.

To mówi Pan – a zapisała Biblia – przede mną zegnie się każde kolano! Rozumiecie? Nawet ci, co nigdy w życiu nie uklękli do modlitwy, nawet ci, co szkoda im było spodni, żeby oddać cześć Bogu, co śmiali się z wiary – nawet ci klękną – nie za życia, to ..

To jest siła imienia!

Skoro znamy imię Boga, skoro dają taka siłę, każdy rozumny człowiek powinien wywnioskować: szanujmy to imię, póki je mamy.

Co to znaczy szanować?

Wielu z was odmówiło już dzisiaj modlitwę „Ojcze nasz”. Za chwilę odmówimy ją wszyscy. W tej modlitwie pierwsza prośba brzmi: Święć się imię Twoje”.

Szanować to święcić. A święcić to:

– po pierwsze znaczy oddzielić to, co Boże od tego, co ludzkie. Jak myślisz o przekleństwie, to nie używaj imienia Bożego. Jak myślisz o Bogu – to nie wstydź się tego imienia używać. Wstaję rano „W imię Ojca...”, kładę się spać w Jego imię, wsiadam do autobusu w Jego imię, zaczynam pracę, posiłek w Jego imię, witam się Jego Imieniem – „Szczęść Boże! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!” To imię daje siłę i moc. Jednak używane nieświadomie powoduje utratę wiary w moc tego imienia. A później się dziwić, że ktoś woła „Panie, Panie” a Bóg nie pomaga

- po drugie – święcić – to wierzyć w moc imienia, pogłębiać tę wiarę przez modlitwę, powtarzanie z wiarą słowa JEZUS, (itp.)

- po trzecie – święcić - to swoim życiem pokazać, że to imię jest święte. Papież z głębokim przejęciem wołał 7 lat temu w Przemyślu

„Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim” .

Jak zachowuję się nagannie, to przynoszę wstyd imieniu rodziców, klasy, szkoły, zakładowi pracy, ojczyzny. Na imię mam chrześcijanin, tzn. należący do Chrystusa. Nie dobrze byłoby gdyby ktoś patrząc z zewnątrz powiedział – Ten człowiek wstyd przynosi Chrystusowi, którego imię nosi.

- po czwarte - święcić - to kochać to imię, cieszyć się, z imienia Bożego, uważać je za najdroższe.

Kilkanaście lat temu w jednym z polski szpitali znalazł się mężczyzna w średnim wieku. Rak języka. Lekarze stwierdzili. „Przykro nam. Trzeba odciąć”. Sala operacyjna. Przygotowane narzędzia. Wtedy podchodzi siostra szpitalna i mówi do zbolałego mężczyzny. „Nie będzie pan już nigdy mówił. Proszę teraz wypowiedzieć najdroższe dla siebie imię”. Chory popatrzył na krzyż i słabym głosem wypowiedział „O, Jezu!”

Drodzy Parafianie!

Jakie są grzechy przeciw II przykazaniu, niech współbracia w kapłaństwie wyjaśnią nam w przyszłą niedzielę.

A teraz każdy z Was, kto wierzy, że za imieniem, Ojciec niebieski, Jezus, Wszechmocny, Pan, Zbawca, kryje się niewidzialny Bóg, który kocha nas bez granic i któremu zależy na naszym szczęściu, niech teraz powie: AMEN!

Bóg zapłać!

[post_title] => Imie działające cuda [post_excerpt] => II przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 79-imie-cuda [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1998-12-13 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1998-12-12 23:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1998/12/13/79-imie-cuda/ [menu_order] => 4242 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [9] => WP_Post Object ( [ID] => 4739 [post_author] => 4 [post_date] => 1998-11-15 00:00:00 [post_date_gmt] => 1998-11-14 23:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 15.11.1998

 

Ponad 3000 lat temu, ponad 2600 kilometrów stąd, ponad 2600 metrów nad poziomem morza, na bajecznej górze Synaj Mojżesz był świadkiem, jak Bóg rył na kamiennych tablicach DEKA LOGOS – Dziesięć Bożych przykazań. Minęło 3000 lat. I oto ta niedziela jest początkiem szeregu niedziel, w czasie których Bóg już nie w kamieniu, ale na tablicach żywych sercach, i nie przez Mojżesza, ale księży ruczajowskiej parafii, będzie po kolei na nowo tłumaczył sens tej niesamowitej konstytucji Pana Boga.

Dziś po raz pierwszy przykazanie pierwsze:

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną!

Co mówi Bóg? Uwierz we mnie! Uwierz, że jestem jedynym Bogiem!

Prawie 30 osób przechodziło wczoraj obok kaplicy między 21.00 a 22.00. Tylko dwie zrobiły znak krzyża. Nawet na widok zwykłych kolegów z pracy podnosimy rękę w geście przywitania.

Wiara. O tym była już mowa kilka niedziel temu. Dziś natomiast powiemy sobie o modlitwie. Skoro jest Bóg, należy mu się cześć i szacunek.

I tu mamy mały skandal z punktu widzenia wiary. Otóż są ludzie, którzy płacą parę milionów na wyjazd do Rzymu, czekają parę godzin na rozmowę z Ojcem Świętym, płaczą jak tylko mogą go dotknąć, a jak zagada do nich dwa słowa, to są tak wzruszeni, że jeszcze parę miesięcy po powrocie z dumą zagranicznego pielgrzyma opowiadają sąsiadce na ławce przed blokiem: „Wiesz, Maryś, ty sobie tego pewnie nie wyobrażasz, jakie to wrażenie. To się nie da opisać. Jak bardzo byłam wtedy szczęśliwa!”.

Drodzy parafianie! Kto jest większy? papież czy Bóg? Pytanie drugie: Czy tutaj jest Bóg? Gdybyśmy mieli wiarę, zapłakalibyśmy na widok Najświętszej Hostii. Tu jest plac – i choć nie świętego Piotra, to świętej Eucharystii. Tu jest szansa na audiencję generalną. Właśnie tutaj! I to jest modlitwa. To audiencja generalna, jaką Bóg przeprowadza z człowiekiem, który w Niego wierzy.

To jest pierwsza zasada modlitwy - wierzyć. Jak można rozmawiać z człowiekiem, którego nie ma? Jeżeli nie wierzymy, że jest Bóg a modlimy się, podobni jesteśmy do ludzi, którzy mówią do siebie, a później mają pretensje, że nikt ich nie wysłuchał.

Tak. Bez wiary nie ma modlitwy. Czym jednak właściwie jest modlitwa?

Dzwoniłem wczoraj do 5 osób z naszej parafii i 5 mieszkających na terenie Krakowa. Wybrani byli przypadkowo, tak z książki telefonicznej. Zadawałem tylko jedno pytanie: „Czym jest dla Pani (lub Pana) modlitwa.”

Osoba 1. powiedziała: „O Jejku – od 3 lat nie byłam w kościele. Modlitwa...? nie wiem.”

Osoba 2. powiedziała: „To rozmowa z Bogiem. Mam swoje przeżycia.”

Osoba 3. powiedziała: „Odkąd to księża dzwonią po ludziach, żeby się coś dowiedzieć na takie sprawy. Nie wiem. To rozmowa z Bogiem. Koniec.”

Osoba 4. powiedziała: „Ja nie wiem! Ale czy pan jest naprawdę księdzem, bo ja nie jestem z Ruczaju.” „Naprawdę, niech się Pani nie boi.” „Cóż... to wewnętrzna rozmowa. Takie bardzo, bardzo osobiste.”

Osoba 5. powiedziała: „Teraz nie mam czasu na tego typu dyskusje.”

Osoba 6. powiedziała: „Mamo! Jakiś ksiądz się pyta o modlitwę. (podeszła...). No, ja jestem zdziwiona takim telefonem. Nie mogę tak od razu. To jakaś taka rozmowa, nie wyklepane formułki, ale swoje słowa”.

Osoba 7. powiedziała: „Ależ ja nie jestem księdzem tylko cywilem!” „Ale jest Pan cywilem wierzącym?” „Tak.” „Niech pan więc przynajmniej spróbuje.” „No, wie ksiądz. Modlitwa jest rozmową z Bogiem i jakąś prośbą o to, co potrzebne dla mnie i moich bliskich.”

Osoba 8. powiedziała: „To jest moja osobista sprawa.”

Osoba 9. powiedziała: „Nie wiem, po prostu.”

Osoba 10. powiedziała: „Bardzo ważnym. Prawie zawsze to łączność z Bogiem. Że jest ktoś do kogo można się zwrócić, podziękować i przeprosić. Nie umiem tego tak pięknie wyrazić. Bez modlitwy czuję się tak jakoś dziwnie. Chyba nie potrafiłabym się nie modlić.”

Te osobę zapytałem jeszcze: „A czy uważa pani, że modlitwa to tak bardzo osobista sprawa, że nie można o niej mówić innym?

„Chyba nie – odpowiedziała – można jak najbardziej. Może nie to, o co się ktoś modli, ale tak ogólnie, czym jest - można.”

Drodzy Parafianie!

Zapamiętajmy! Modlitwa to rozmowa, przebywanie z kimś, kto nie dość, że mnie kocha do tego stopnia, że umrze za mnie na krzyżu, to jeszcze ma wykonawczą władzę większą od najlepszego rządu, bo jest Wszechmogący.

Po co się jednak modlić?

Parę lat temu starsza już pani, koło osiemdziesiątki mówi do mnie. Proszę księdza, po co się modlić? Z tego nie ma nic. Ani grosza, ani przyjemności.

Po co się więc modlić?

Na to pytanie są dwie odpowiedzi:

Pierwsza: po co ksiądz zadaje takie głupie pytania. Czy ktoś pyta się zakochanych, po co rozmawiacie ze sobą? Czy ktoś mówi z lenistwem: O, matko znów, muszę iść na randkę. No, godzinę to wytrzymam z nim. Tak czasem patrzę się na chrześcijan stojących „w” i „poza” kościołem i tak sobie myślę: Gdyby z taką miną i radością stali przed swoją dziewczyną, to niewielka jest szansa, żeby wyszła za nich za mąż.

Kto kocha Boga, nie pyta się, po co się modlić, ale z radością otwiera swoje serce i mówi. To jest zaszczyt, że mogę z Nim mówić.

Jednak powiedzmy sobie szczerze, aż takiej wiary, to większość z nas nie ma. Dlatego trzeba odpowiedzieć inaczej na pytanie o sens modlitwy.

Modlimy się, żeby mieć siłę. Jak Jezus, który klęczał po nocach modląc się do swego Ojca, jak Jego Matka, która wszystkie sprawy rozważała w swoim sercu, jak zatopiony w modlitwie Jan Paweł II, jak śp. Matka Teresa z Kalkuty, która codziennie zaczynała dzień od godzinnej adoracji. Tu była jej siła. I sami wiecie, że jak zaczyna brakować czasu na modlitwę, to wszystko leci prędzej czy później na głowę. Kłótnie, zdenerwowania, brak cierpliwości, poczucie bezsensu wykonywania swoich zajęć, poczucie samotności, niezrozumienia, przejmowanie się głupstwami.

We Francji 1/3 małżeństw rozpada się i to większość przed piąta rocznicą ślubu. To nie czasy są gorsze. Brak siły do znoszenia doświadczeń. Ciekawe ile z tych małżeństw modliło się codziennie.

Teraz powiedzmy sobie, jaka ta modlitwa powinna być. Bo jakoś modlimy się może i często, ale tak jakoś nam nie zawsze wychodzi.

Przede wszystkim więc modlitwa powinna być wytrwała. Edison – ten od pierwszej żarówka – prawie 3 lata szukał materiału na pręcik, prawie 5000 razy robił próby. A my czasem pomodlimy się 2, 3 razy i mamy pretensje, że Bóg nie wysłuchał. „Módlcie się nieustannie” – mówi św. Paweł. W modlitwie nie powinniście ustawać – mówi Jezus. Nie dlatego, że Bóg jest głuchy, ale dlatego, żeby pokazać, że nam na czymś zależy i nauczyć się pokory, że to Bóg daje człowiekowi ze swojej miłości, a nie na zasadzie automatu.

Modlitwa powinna być ufna.

„Ojcze nasz” – mówimy – Ojcze. Jezus mówił „Abba” – tak jak każde małe dziecko mówiło w Palestynie do swego tatusia. Przychodzimy do Kościoła i mówimy: „Tatusiu. Jestem”. Naprawdę, tu jest nasz Tato. A Tatusiowi się ufa, że chce dla mnie dobrze.

Modlitwa powinna być szczera.

Nie mówmy niepotrzebnych słów. Nie mówmy pięknych słów. Nie mówmy takich, jak powinny być słów. Mówmy szczerze. Boże, nie chce mi się modlić. Boże, wkurzyli mnie dziś w pracy. Boże, ja już nie mogę wytrzymać z tym człowiekiem. Boże, ale ta moja żona ugotowała dziś dobry obiad.

Modlitwa winna byś szczera.

Na koniec, kochani, jeszcze parę słów na temat konkretów z modlitwy.

Nie klęczysz, stój na modlitwie; nie stoisz, siedź; nie możesz siedzieć, połóż się. Nie odmówiłeś rano, zmów w dzień. Zaspałeś, powiedz przynajmniej: „Boże, ale się śpieszę. Dzięki, że wstałem”. Zapominasz o porannym pacierzu, napisz sobie kartkę wieczorem i połóż na stole, albo zrób jakiś inny znak.

Można w kościele, w domu, w tramwaju. W autobusie, na przerwie lekcyjnej i w klasie, gdy nuda, i w pracy, gdy kawa. Na spacerze i weekendzie. Można.

Można różaniec, koronkę i Ojcze nasz, i Zdrowaś Maryjo, i Wierzę w Boga, i litanię. Można otworzyć i przeczytać kawałek Biblii. Można zaśpiewać, można wyżalić się. Można dziękować za wszystko, co było dobre i prosić, i przepraszać. Wszystko można w modlitwie. O ile się kocha. „Kochaj i czyń, co chcesz” – mówi św. Augustyn. Można nawet a czasem i trzeba w modlitwie milczeć. To tak jak w miłości. Dobrze wiecie, że nieraz wystarczy usiąść obok na ławce, chwycić się za ręce i nic nie mówić.

Św. Jan Vianney – XIX – wieczny proboszcz z Ars przyszedłszy raz do kościoła zobaczył wieśniaka, który klęczał w pierwszej ławce, patrzył się na Najświętszy Sakrament i nic nie mówił. Proboszcz spogląda na niego dłuższy czas i pyta: „Co Pan robi? Nic Pan nie mówi?”. „Proszę szanownego Proboszcza. Ja tak się modlę. Ja się patrzę na niego a On na mnie. To mi wystarcza.”

Drodzy Parafianie! Godzinami można mówić o pięknie, o potrzebie, o konieczności, o problemach związanych z modlitwą. Na dziś niech to wystarczy. A jeśli ktoś zechciałby osobiście porozmawiać, to serdecznie zapraszamy do takiej rozmowy. Nie bójmy się mówić o modlitwie, czy to w domu, czy w pracy. Wszystko od niej zależy. Dlatego Bóg mówi o niej już na początku Dekalogu, czyli w I przykazaniu.

A teraz, zanim wyznamy wiarę, poprośmy Boga wszyscy, tak jak apostołowie prosili Jezusa: „Panie naucz nas modlić się”. Powiedzmy to wszyscy: „Panie, naucz nas modlić się”.

[post_title] => Panie, naucz nas modlić się. [post_excerpt] => I Przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 78-maucz-modlic [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1998-11-15 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1998-11-14 23:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1998/11/15/78-maucz-modlic/ [menu_order] => 4244 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [10] => WP_Post Object ( [ID] => 4738 [post_author] => 4 [post_date] => 1998-10-18 00:00:00 [post_date_gmt] => 1998-10-17 22:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 18.10.1998

Drodzy Parafianie!

Czy słyszeliście o tym nieszczęściu? Przecież to jest największa tragedia!

Nawet niepełnosprawne dziecko, zeszłoroczna powódź, nawet zabijająca tysiące niewinnych mieszkańców wulkaniczna lawa, nawet śmierć ukochanej córki, dramatyczny wypadek męża i ojca, nawet komory gazowe światowej wojny ani nawet 120 milionów ludzi pożartych przez komunistyczną bestię nie jest taką tragedią, ani takim nieszczęściem, jakim jest... GRZECH!!!

- Dlaczego?! Przecież to takie przyjemne! Co ten ksiądz od nas chce? Przecież wszyscy to robią! To tak w modzie! Jak grzeszyć to grzeszyć! Stare bajki straszą nas grzechami!

A jednak, bracia i siostry, nie ma większego nieszczęścia i nie ma większej tragedii. Cóż z tego - mówi Jezus - choćbyś cały świat zyskał, jeśli na swej duszy szkodę poniesiesz?

Dlaczego?

Człowiek, który grzeszy podobny jest do Polaka, który na własną rękę chce dostać się piechotą z Syberii do własnego kraju. Idzie dzień w dzień, tydzień za tygodniem, przemierza lasy i tajgę. Zmizerniały i głodny, ostatkiem sił dochodzi do małego domku. Panie! - pyta mieszkańca - daleko jeszcze do Polski? Człowieku - mówi właściciel – przecież to nie w tym kierunku!

I to jest, kochani, grzech. Bóg mówi jasno, gdzie jest nasza ojczyzna: jest w niebie. Bóg mówi jasno, jak tam dojść: Dekalog, przykazania miłości, drogowskazy Kościoła. Bóg mówi jasno: „Ja jestem droga, prawdą i życiem”.

Grzeszyć to iść w przeciwnym kierunku, niż wyznaczył Bóg.

Jak wsiadasz na krakowskim dworcu do autobusu z napisem „Kraków-Zakopane”, to nie miej pretensji, że nie dojechałeś do Warszawy. Jak zapominamy o pociągu z napisem 10 Bożych przykazań i wsiadamy do pociągu z napisem „Róbta co chceta”, to nie dziwmy się, że niebo jest dalej dziś niż było wczoraj, a jeszcze dalej będzie jutro.

Drodzy parafianie!

Grzech to również sprzeciw Bożemu prawu.

Jak fascynująco stworzył Bóg świat! Prawa fizyki i botaniki, reguły matematyki i cudowne przemiany klimatu. Nieodgadnięty świat mikrokosmosu i odległych galaktyk. Ziemia, która krąży a nie spada, światło, które świeci a nikt nie płaci za nie. Woda, która nieustannie tryska z górskich szczytów a nie trzeba wiadrami przenosić jej z morza. I Bóg mówi: Ty jesteś panem tego świata! Człowieku! Jesteś jeszcze bardziej cudownie stworzony! Jeszcze doskonalsze piękno jest w tobie! Tylko trzymaj się pewnych reguł. Patrz! - mówi Biblia – Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana Boga twego i chodzić jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył a Pan Bóg będzie ci błogosławił.

Ale człowiek jest uparty. Jakie reguły? Kto mi będzie rozkazywał, co ja mam robić?! Przecież dobrze wiem, co jest dla mnie dobre!

No i co? Zaczęło się już w raju. Mieli cały ogród. Bóg jasno powiedział. To można, tego nie można. Ale człowiek jest mądrzejszy. Dlaczego by nie zerwać owocu? A po co ten zakaz? A przecież niewinnie wygląda owoc. Człowiek grzeszy myślą. A może by tak zerwać? Człowiek grzeszy słowem: zerwij, zerwij! grzeszy szatan – nic się wam nie stanie. To słowo, które kłamstwem było, zabiło szczęście pierwszych rodziców. Człowiek grzeszy czynem. Zerwała. Zjedli. To było klasyczne nieposłuszeństwo wobec reguł ustanowionych przez Boga. A później zostaje brutalna prawda. Bez Boga, bez raju, z towarzystwem szelmowskiego uśmiechu szatana.

Dramat człowieka polega na tym, że historia się powtarza. Poplątane życie rodzinne, kłótnie o byle głupstwo, zazdrość bezpodstawna - tak z przyzwyczajenia - wieczne narzekania i znudzenia życiem, plotkowanie dla treningu, obmowa z zasady, rzucanie niejednej kłody z szatańską radością.

A przecież najpiękniejszym i najszczęśliwszym stworzeniem Bóg człowieka uczynił!

Drodzy parafianie!

Grzech to również odrzucenie skarbu, jaki Bóg przygotował dla nas.

Oto wchodzi Bóg do domu twojego życia. Niesie szczęście ubrane w szatę Mszy św., w szatę pacierza, w szatę świętej Biblii i pobożnych rozmów, w szatę pochylania się nad biednym i chorym, w szatę zaciskania zębów, gdy mąż alkoholikiem a ojciec tyranem.

Ale człowiek jest krótkowidzem. Taka szata! To nudne. Diabeł ma lepszą reklamę. Nie trzeba się męczyć, pracować. Tu się coś ukradnie, tam się coś przykręci. Pochwalą, że człowiek zaradny, na koncie dopiszą ze cztery zera, dziewczyny zaczną się kręcić. To jest życie! Pokusa, kochani jest piękna, ale tylko dokąd jest pokusą. Jest tragedią, gdy stanie się grzechem. I trzeba bardzo uważać, bo szatan jest inteligentny. Żebyśmy czasem nie płakali z rozpaczy, że to, co wydawało się cudowne, okazało się kiczem. Bo bardzo zagraża nam grzech niewiary w to, co jest prawdziwym skarbem.

Za chwilę będziemy oglądać Hostię, Jezusa pod postacią chleba. Czy bardziej zabiegam o podwyżkę płac niż o przyjęcia Jezusa do swego serca? Czy bardziej uradowałaby mnie darmowa wycieczka do Hiszpanii niż możliwość udziału w niedzielnej Mszy św. ?

Potrafimy wykupić bilety na koncert, przepychać się do papieża, podlizywać się szefowi, zachwycać się paryskim pokazem mody, a obok samego Boga przejść obojętnie i z niecierpliwością spoglądać na zegarek, kiedyż to wreszcie ksiądz skończy wiercić mi w sumieniu.

Popatrzcie jacy jesteśmy biedni! O krok od bogactwa, jakie nieskończenie miłujący Bóg przygotował dla nas, umieramy w duchowej nędzy.

Kochani!

Niewątpliwie grzech jest również niewdzięcznością wobec Boga.

Bóg mówi:
Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

Człowiek mówi:
Kto by tam pamiętał o modlitwie. Teraz takie zagonione czasy.

Bóg mówi:
Oto wyryłem cię na obu dłoniach

Człowiek mówi:
Jak by tu się zachować, żeby znajomi nie posądzili mnie o to, że jestem religijny?

Bóg mówi:
Góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie.

Człowiek mówi:
Przecież nie można cały czas żyć w stanie łaski uświęcającej, bo to nie ciekawe.

Bóg mówi:
Tak umiłowałem świat, że syna swego Jednorodzonego dałem ,aby każdy kto w Niego wierzy nie zginał, ale miał życie wieczne.

Człowiek mówi:
No, godzinę na tydzień to wystoję na polu, czasem w kościele, ale nic więcej nie dam z siebie. I to jest wdzięczność?

Bóg mówi:
Moje dziecko, umrę za Ciebie, bo cię wybrałem i umiłowałem nad wszystko.

I co powiemy na te słowa, mieszkańcy ruczajowskiej parafii?

Drodzy Parafianie Ducha Świętego!

To jest istota grzechu: odwrócenie się od Boga, odrzucenie Jego skarbu, zlekceważenie reguł Jego prawa, niewdzięczność wobec serca Wszechmogącego Stwórcy. A jednym słowem to jest głupota. Bo mądrym nie jest na pewno ten, kto umiera z głodu, przy suto zastawionym stole. Módlmy się gorąco o przejęcie się tragedią grzechu!

Boże, który z niezmordowaną miłością wychodzisz naprzeciw ludzkim słabościom, który jak matka stoisz przy nas, umiłowanych dzieciach, od którego odwracamy się przez grzech, wyśmiewamy Twoje przykazania, porzucamy nakazy, odrzucamy i nie doceniamy skarb wiary, prosimy Cię za nas i całą naszą parafię, abyśmy tęsknili za Tobą nie tak jak wilgotna ziemia za deszczem, ale tak, jak tęskni za mamą wyrzucone z łóżeczka dziecko.

 

[post_title] => Istota grzechu [post_excerpt] => Czyli wstęp [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 77-istota-grzechu [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 1998-10-18 00:00:00 [post_modified_gmt] => 1998-10-17 22:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/1998/10/18/77-istota-grzechu/ [menu_order] => 4246 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) ) [post_count] => 11 [current_post] => -1 [before_loop] => 1 [in_the_loop] => [post] => WP_Post Object ( [ID] => 4748 [post_author] => 4 [post_date] => 2000-02-20 00:00:00 [post_date_gmt] => 2000-02-19 23:00:00 [post_content] =>

Kraków-Ruczaj, 20.02.2000

 

Gdzie jesteś paralityku? W której części kaplicy stoisz? Ile masz lat? Kto Cię tu przyniósł? Kto odsunął dach uprzedzeń i zastrzeżeń do Jezusa? Ty musisz tu być, bo Ewangelia nie może być umarła.

Tu jestem, proszę księdza. Ewangelia nie może być umarła. Nieważne, ile mam lat. Przyniósł mnie Kościół dwóch tysięcy lat wiary. Przyniósł mnie przykład świętych, i tych co umarli i tych co żyją. Przynieśli mnie rodzice, siłą lub zachętą pokazując na Jezusa. Przyniosła mnie wreszcie nadzieja, że może opłaci się przyjść na Mszę św.

Paralityku! A co to za łoże, do którego jesteś przykuty? Dlaczego nie możesz wstać? Czemu jesteś bezwładny?

Łoże to moje problemy. Jestem przybity do niego grzechami przeciw ósmemu przykazaniu. Każdy człowiek ma własne łoże. Ale wielu wstaje z niego codziennie. Ja już nie mogę .

Dlaczego? Jakie to grzechy, jakie to kłamstwo paraliżuje całe Twoje ciało?

Paraliżuje mnie fałszywe świadectwo. Byłem w sądzie. Chciałem wygrać sprawę. Powiedziałem, że żona mnie zdradzała. Skłamałem.

Paraliżuje mnie krzywoprzysięstwo. Nie uwierzyli mi. Kazali złożyć przysięgę. Na Biblię. Złożyłem.

Paraliżuje mnie pochopny sąd. Nie znam tej pani w pracy dobrze a już powiedziałem w domu, że kobieta jest szeląga nie warta.

Paraliżuje mnie oszczerstwo. Poszedłem na kawę. Mówiono o moim koledze. Zazdroszczę mu sukcesów, więc wymyśliłem, że bierze łapówki w pracy.

Paraliżuje mnie obmowa. Chodzi o mojego sąsiada. Jest pijakiem. A ja mam za długi język. Gdzie tylko rodzinna wizyta, muszę o jego grzechach mówić, choć nikt o to nie pyta ani potrzeby nie ma.

Paraliżuje mnie obelga. Wróciłem późno z miasta. Żona podgrzała mi obiad. Przypalił się. Zelżyłem ją z góry na dół. Od pierwszej do ostatniej strony kuchennej łaciny.

Paraliżują mnie komplementy, pochlebstwa i służalczość. Wiem, że to, co robi szef jest grzechem, ale przytakuję mu, chwalę go, liżę się do niego, bo chcę zostać w pracy.

Paraliżuje mnie koloryzowanie. Kiedy jestem w szkole i koleżanka z ławki, słucha moich opowiadań, wymyślam coś jeszcze, żeby sobie myślała, że ja to jestem ktoś.

Paraliżuje mnie próżność. Czekam na pochwałę. Denerwuję się, jak mnie nie zauważają. Znów dziś narzekałam, że nie zdam matury. Przecież lubię jak ktoś mówi: Ty sobie nie dasz rady?!

Paraliżuje mnie obłuda i hipokryzja. Znów była kolęda. Przecież nie pokażę się jak człowiek z problemami, bo co sobie ksiądz pomyśli. „Ach jak wy żyjecie zgodnie!” – Boże! Jak dobrze, że sobie już poszedł!

Paraliżuje mnie łamanie sekretów. Jechałem z nim w tramwaju. Użalał się nad dziewczyną. Taką miał przykrą rozmowę u niedoszłych teściów. Prosił, żebym nikomu o tym nie mówił. Wytrzymałem godzinę.

Paraliżuje mnie manipulacja środkami społecznego przekazu. Jestem dziennikarzem. Kolejny raz napisałem półprawdę. Ale redaktor naczelny obiecał podwyżkę, jak dalej będziemy trzymać ustaloną linię.

Paraliżuje mnie ironia. Jestem nauczycielem i straciłem nadzieję na pracowitość uczniów. Jak go widzę przy tablicy, nie mogę się powstrzymać od złośliwej uwagi.

Paraliżuje mnie kłamstwo. Wróciłam do domu o 22.00 Rodzice zapytali, gdzie byłam. Nie mogłam przecież powiedzieć, że się z nim spotykam.

Paraliżuje mnie kłamstwo użyteczne. Nauczyciel zgubił notes z ocenami. Zapytał mnie, co dostałam z wypracowania. Skłamałam. Przecież się nic wielkiego nie stało! Nikt nie ucierpiał!

Paraliżuje mnie świadome wprowadzanie w błąd. Znowu był sprawdzian. Oczywiście miałem ściągę. Wiedziałem, że to grzech. A jednak uległem.

Paralityku! Wstań!

Nie mogę! Kłamstwo tak zrosło się z łożem mojego życia, że nie mogę już wstać. Nie mogę już uwierzyć, że można żyć tylko prawdą. Nie mogę się odważyć na naprawienie krzywdy, jaką wyrządziłem przez kłamstwo a wiem, że krzywdy naprawić muszę. Nie potrafię!

Drodzy parafianie! Przyjaciele i bracia!

To nie jest jeden paralityk! Każdy z nas jest paralitykiem. I świat chce nam wmówić, że nie można żyć bez kłamstwa. Nie wierzcie jego tubie, bo przy tym mikrofonie zasiada szatan.

Jesteśmy paralitykami. To prawda. Ale jesteśmy przy Jezusie. On tutaj jest. Pozwólmy mu działać. Prośmy Go o to:

Jezu! Powiedz nam: Synu! Powiedz nam: Moje dziecko! Powiedz: Odpuszczają się twoje grzechy!

I daj nam siły, abyśmy wstali, wzięli łoże swoich problemów i poszli do domu prawdy.

Prosimy o to Ciebie, który jesteś Prawdą po wszystkie wieki wieków. Amen.

[post_title] => Łoże kłamstwa [post_excerpt] => VIII przykazanie Boże [post_status] => publish [comment_status] => closed [ping_status] => closed [post_password] => [post_name] => 87-loze-klamstwa [to_ping] => [pinged] => [post_modified] => 2000-02-20 00:00:00 [post_modified_gmt] => 2000-02-19 23:00:00 [post_content_filtered] => [post_parent] => 0 [guid] => http://wegrzyniak.kei.pl/2000/02/20/87-loze-klamstwa/ [menu_order] => 4218 [post_type] => post [post_mime_type] => [comment_count] => 0 [filter] => raw ) [comment_count] => 0 [current_comment] => -1 [found_posts] => 11 [max_num_pages] => 1 [max_num_comment_pages] => 0 [is_single] => [is_preview] => [is_page] => [is_archive] => 1 [is_date] => [is_year] => [is_month] => [is_day] => [is_time] => [is_author] => [is_category] => 1 [is_tag] => [is_tax] => [is_search] => [is_feed] => [is_comment_feed] => [is_trackback] => [is_home] => [is_privacy_policy] => [is_404] => [is_embed] => [is_paged] => [is_admin] => [is_attachment] => [is_singular] => [is_robots] => [is_favicon] => [is_posts_page] => [is_post_type_archive] => [query_vars_hash:WP_Query:private] => c97793963f27d2353da4e714ec6ae562 [query_vars_changed:WP_Query:private] => 1 [thumbnails_cached] => [allow_query_attachment_by_filename:protected] => [stopwords:WP_Query:private] => [compat_fields:WP_Query:private] => Array ( [0] => query_vars_hash [1] => query_vars_changed ) [compat_methods:WP_Query:private] => Array ( [0] => init_query_flags [1] => parse_tax_query ) )