Menu Zamknij

Archiwa

Biblia uczy, żeby nie bać się prawdy. Także trudnej prawdy o przeszłości.

Stąd Ewangelie pisały o zaparciu się Piotra, nieobecności uczniów pod krzyżem, o Szawle, który prześladował czy o sporach i problemach rodzącego Kościoła: „Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan” (1 Kor 5,1).

Dlatego żaden człowiek a tym bardziej porządny chrześcijanin nie będzie bał się odkrywania ani archiwów ani przeszłości.

Pozostają jednak zawsze przynajmniej trzy zasadnicze pytania:

1. Skoro chcemy otwierać archiwa kościelne i poznawać dokładnie przeszłość, dlaczego nie chcemy, by odkryto archiwa państw, bronimy klauzuli tajności i ochrony danych? Czy nie bulwersuje nas chociażby to, że część dokumentów na temat śmierci gen. Sikorskiego (4.07.1943!) nadal nie została odtajniona przez władze brytyjskie? Albo, że wiele dokumentów Izraela z lat 40., 50. i 60. XX wieku (w tym dotyczących wojny o niepodległość 1948 r. czy kwestii Palestyńczyków) pozostaje niedostępnych dla badaczy?

Może jest tak, że to nie Kościół boi się przeszłości, ale przeszłości boi się każdy, kto ma władzę i kto się boi, że prawda ta władzy mogłaby zaszkodzić.

2. Drugie pytanie jest o ahistoryczność. Czy naprawdę jesteśmy na tyle przygotowani i nauczeni, żeby rozumieć, że to co jest dzisiaj oczywiste niekoniecznie było takie 50 lat temu? Czy mamy w sobie na tyle uczciwości intelektualnej, żeby nie osądzać lekarzy za to, że kiedyś operowali bez masek ani rodziców za to, że kiedyś nie wychowywali bez paska? Czy potrafimy zrozumieć, że jeśli moja babcia miał 14 lat, kiedy wyszła za mąż za 20 lat starszego dziadka, którego ceniła i kochała do śmierci, to nie była to żadna patologia tylko inne czasy?

Jeśli człowiek nie rozumie rozwoju ludzkości, to zawsze źle będzie rozumiał historię.

3. Ostatnie pytanie jest o Kraków. Być może badania wykażą, że kard. Franciszek Macharski zachowywał się w sprawach pedofilii nienagannie nawet z naszego punktu widzenia. Ale jeśli okaże się, że podczas długiego pasterzowania (1979-2005) Kardynał nie łamał co prawda prawa państwowego, ale przenosił sprawców na inne parafie, bo taka była wtedy praktyka, czy wreszcie pozwoli to zrozumieć ludziom, że nie można osądzać tego, co było kiedyś naszymi normami? czy jednak zniechęci do tak miłowanego biskupa? I nie będzie ani procesu beatyfikacyjnego, ani mostu kardynała ani jakiejkolwiek dobrej pamięci…

Kraków będzie dobrym testem. Oby pomógł ofiarom, ale oby pomógł też nauczyć nas właściwego podejścia do historii.

Żaden uczciwy człowiek a tym bardziej porządny chrześcijanin nie boi się przeszłości. Co więcej, ma obowiązek ją poznać, zwłaszcza jeśli to poznanie ma pomóc człowiekowi. Bo ostatecznie zawsze powinno chodzić o dobro ludzi. Przecież to dla dobra człowieka Ewangelia pisała o zaparciu się Piotra. Dlatego warto poznawać całą prawdę tylko wtedy, jeśli nam chodzi o dobro. Bo inaczej zostaniemy z pytaniem Tischnera: „Może i masz rację; ale jakie z tego dobro?”

Opublikowano wMaxirefleksje